O co chodzi w sprawie?
Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Płocku, Prokuratura Rejonowa w Mławie prowadzi śledztwo przeciwko Sylwestrowi W., który jest znany w sieci jako youtuber Sylwester Wardęga. Informację o zarzutach jako pierwszy upublicznił inny znany twórca internetowy, Krzysztof Gonciarz.

Sprawa dotyczy filmu z 2013 roku, w którym Wardęga miał podchodzić do przypadkowo spotkanych na ulicy kobiet i wchodzić z nimi w interakcje, które dziś, jak podkreślają komentatorzy, wyglądają zupełnie inaczej niż w czasach, gdy tego typu „prank” uchodził za zabawny internetowy żart. Nagranie zostało następnie opublikowane w sieci bez cenzury wizerunków uczestniczek, przez co kobiety były na nim w pełni rozpoznawalne.

Zarzuty i możliwa kara
Według ustaleń śledczych, pokrzywdzonych w sprawie może być nawet kilkanaście kobiet. Jak dotąd prokuraturze udało się zidentyfikować dwie z nich. Śledztwo ma być prowadzone do połowy października, kiedy to prokuratura będzie musiała zdecydować, czy je przedłużyć, czy skierować do sądu akt oskarżenia.
Sprawa błyskawicznie wywołała burzliwą dyskusję w mediach społecznościowych. Część komentujących nie ma wątpliwości, że upływ czasu nie powinien mieć tu żadnego znaczenia.
„Jeśli skrzywdziłeś kogoś 13 lat temu, a ta osoba dopiero teraz to zgłasza - ty nadal jesteś winny. Linia czasu nic tu nie zmienia”
–pisała jedna z internautek.
Inni zwracają jednak uwagę na zawiłości prawne całej sprawy. Jeden z komentujących przekonywał, że w grę może wchodzić co najwyżej naruszenie nietykalności cielesnej, które ściga się na wniosek pokrzywdzonej, a nie z urzędu.

Pojawiły się też głosy sceptyczne wobec samego pomysłu wracania do nagrań sprzed ponad dekady.
„Wróćmy jeszcze do filmów z serii »generał sprawiedliwość« i przeanalizujmy, czy tam nie popełnił żadnego przestępstwa. Jeśli prokuratura będzie tak ambitna jak przy tym temacie, to i tam coś znajdzie na kolejne zarzuty”
– ironizował jeden z internautów, sugerując, że przy tak szerokiej interpretacji przepisów podobne zarzuty mogłyby spotkać twórców wielu innych, równie kontrowersyjnych nagrań sprzed lat.

Na razie Sylwester Wardęga pozostaje jedynie podejrzanym, a śledztwo wciąż trwa. To, czy sprawa trafi ostatecznie do sądu, rozstrzygnie się najpóźniej w połowie października. Do tego czasu internauci z pewnością nie przestaną dyskutować, czy stare „prankowe” nagrania sprzed lat powinny być dziś oceniane według dzisiejszych standardów.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze