Sylwester Wardęga z zarzutami. Za żart na YouTube może dostać 8 lat

Jeden z najpopularniejszych polskich youtuberów ma poważny problem. Sylwester Wardęga usłyszał zarzuty związane z nagraniem sprzed ponad dekady! Sprawa, która wypłynęła dopiero teraz, może zakończyć się dla niego nawet ośmioletnim wyrokiem więzienia.

3 minut czytania
Sylwester Wardęga z zarzutami. Za żart na YouTube może dostać 8 lat
← Powrót na niezalezna.pl
Sylwester Wardęga z zarzutami. Za żart na YouTube może dostać 8 lat

O co chodzi w sprawie?

Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Płocku, Prokuratura Rejonowa w Mławie prowadzi śledztwo przeciwko Sylwestrowi W., który jest znany w sieci jako youtuber Sylwester Wardęga. Informację o zarzutach jako pierwszy upublicznił inny znany twórca internetowy, Krzysztof Gonciarz.

Sprawa dotyczy filmu z 2013 roku, w którym Wardęga miał podchodzić do przypadkowo spotkanych na ulicy kobiet i wchodzić z nimi w interakcje, które dziś, jak podkreślają komentatorzy, wyglądają zupełnie inaczej niż w czasach, gdy tego typu „prank” uchodził za zabawny internetowy żart. Nagranie zostało następnie opublikowane w sieci bez cenzury wizerunków uczestniczek, przez co kobiety były na nim w pełni rozpoznawalne.

Tyszka zachwyca się Pierwszą Damą. „Bardzo fajnie sobie poradziła”. Przypadek?
Marcin Tyszka zabrał głos w sprawie Marty Nawrockiej. Fotograf, który od lat jest związany z TVN jako juror „Top Model”, został zapytany o wizerunek Pierwszej Damy. Zamiast krytyki pojawiły się jednak wyraźnie pozytywne słowa. „Na pewno budzi moją sympatię” – stwierdził. Czy jego komentarz ma związek z wielką zmianą na rynku medialnym?

Zarzuty i możliwa kara

Według ustaleń śledczych, pokrzywdzonych w sprawie może być nawet kilkanaście kobiet. Jak dotąd prokuraturze udało się zidentyfikować dwie z nich. Śledztwo ma być prowadzone do połowy października, kiedy to prokuratura będzie musiała zdecydować, czy je przedłużyć, czy skierować do sądu akt oskarżenia.

Sprawa błyskawicznie wywołała burzliwą dyskusję w mediach społecznościowych. Część komentujących nie ma wątpliwości, że upływ czasu nie powinien mieć tu żadnego znaczenia.

„Jeśli skrzywdziłeś kogoś 13 lat temu, a ta osoba dopiero teraz to zgłasza - ty nadal jesteś winny. Linia czasu nic tu nie zmienia”

–pisała jedna z internautek.

Inni zwracają jednak uwagę na zawiłości prawne całej sprawy. Jeden z komentujących przekonywał, że w grę może wchodzić co najwyżej naruszenie nietykalności cielesnej, które ściga się na wniosek pokrzywdzonej, a nie z urzędu.

Pojawiły się też głosy sceptyczne wobec samego pomysłu wracania do nagrań sprzed ponad dekady.

„Wróćmy jeszcze do filmów z serii »generał sprawiedliwość« i przeanalizujmy, czy tam nie popełnił żadnego przestępstwa. Jeśli prokuratura będzie tak ambitna jak przy tym temacie, to i tam coś znajdzie na kolejne zarzuty”

– ironizował jeden z internautów, sugerując, że przy tak szerokiej interpretacji przepisów podobne zarzuty mogłyby spotkać twórców wielu innych, równie kontrowersyjnych nagrań sprzed lat.

Milik urządził sobie „piracki rajd” po Warszawie. Złamał przepisy na oczach policji
Arkadiusz Milik znów jest na językach, ale tym razem nie chodzi o boisko. Reprezentant Polski i napastnik Juventusu miał urządzić sobie brawurową jazdę ulicami stolicy, łamiąc przepisy dokładnie na oczach policyjnego patrolu. Choć funkcjonariusze początkowo potraktowali piłkarza wyjątkowo łagodnie, po fali oburzenia sprawa trafi jednak przed sąd.

Na razie Sylwester Wardęga pozostaje jedynie podejrzanym, a śledztwo wciąż trwa. To, czy sprawa trafi ostatecznie do sądu, rozstrzygnie się najpóźniej w połowie października. Do tego czasu internauci z pewnością nie przestaną dyskutować, czy stare „prankowe” nagrania sprzed lat powinny być dziś oceniane według dzisiejszych standardów.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze