Marianna Schreiber od dawna potrafi skutecznie przyciągać uwagę. Jej życie uczuciowe, polityczne deklaracje i kolejne metamorfozy regularnie stają się tematem internetowych dyskusji. Celebrytka nie ukrywa również, że chętnie korzysta z możliwości, jakie daje współczesna medycyna estetyczna. W ubiegłym roku zdecydowała się na powiększenie piersi w jednej z tureckich klinik. Teraz okazuje się, że efektowna zmiana wyglądu wiąże się także z pewnymi niedogodnościami.

Ostatnio Schreiber sporo uwagi poświęca aktywności fizycznej. Treningi są ważną częścią jej codzienności, a zdjęcia z siłowni regularnie pojawiają się na instagramowym profilu celebrytki. Tym razem postanowiła jednak opowiedzieć nie tylko o ćwiczeniach, ale również o tym, jak zmieniało się jej ciało pod wpływem sportu.
Na opublikowanym zdjęciu zapozowała przed lustrem w sportowym stroju, a przy okazji wróciła wspomnieniami do czasów sprzed operacji plastycznej. Jak wyznała, intensywne treningi miały wyraźny wpływ na wygląd jej naturalnego biustu.
– Gdy miałam naturalny biust, to od dużej ilości sportu/treningów – z B zrobił mi się A. Pomijam, że przed ciążą miałam C
– napisała na Instagramie.

Powiększenie piersi miało pozwolić celebrytce odzyskać pełniejsze kształty, jednak wraz ze zmianą sylwetki pojawiły się także nowe doświadczenia. Schreiber przyznała, że implanty bywają dla niej utrudnieniem podczas aktywności fizycznej. I choć na publikowanych zdjęciach prezentuje się pewnie, nie każdy trening okazuje się równie komfortowy.
– Momentami ciężko jest trenować ze sztucznym biustem
– wyznała.

Celebrytka nie sprecyzowała, które ćwiczenia sprawiają jej największą trudność ani czy problem dotyczy konkretnych ruchów. Jej słowa pokazują jednak mniej oczywistą stronę estetycznej metamorfozy. Zmiana, która dobrze prezentuje się przed obiektywem, nie zawsze pozostaje niezauważalna podczas codziennych aktywności.
Schreiber nie sugeruje przy tym, że żałuje operacji. Nadal chętnie eksponuje swoją sylwetkę i dzieli się z obserwatorami kolejnymi kadrami z siłowni. Tym razem zamiast samego efektu metamorfozy pokazała również jej praktyczną stronę. A ta, jak się okazuje, potrafi dać o sobie znać w najmniej efektownym momencie – podczas zwykłego treningu.





Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze