Decyzja Mandelsona została potwierdzona przez kilka dużych redakcji, w tym Al Jazeerę, The Independent i France 24. W swoim liście napisał, że nie chce „powodować dalszego zakłopotania” dla Partii Pracy po tym, jak opinia publiczna poznała nowe szczegóły jego kontaktów z finansistą skazanym za przestępstwa seksualne.

W ujawnionych aktach Departamentu Sprawiedliwości USA znajdują się:
- korespondencja mailowa między Mandelsonem a Epsteinem,
- zapisy rozmów,
- informacje o spotkaniach w Londynie, Nowym Jorku i na Karaibach,
- oraz trzy przelewy od Epsteina na łączną kwotę 75 tys. dolarów.
Mandelson twierdzi, że „nie pamięta” tych płatności i musi to wyjaśnić.
Ale same fakty - potwierdzone kontakty, spotkania i przepływy finansowe - wystarczyły, by wywołać polityczne trzęsienie ziemi.

W żadnym z dokumentów nie ma zarzutów dotyczących udziału Mandelsona w orgiach organizowanych przez Epsteina. Nie ma też żadnych potwierdzonych informacji o jego obecności na imprezach o charakterze seksualnym. Ale to nie zmienia faktu, że był w bliskim kontakcie z Epsteinem, utrzymywał z nim relacje przez lata, no i teraz musi tłumaczyć się z przelewów i spotkań.

Dla Partii Pracy to cios wizerunkowy, bo Mandelson był jednym z architektów „New Labour” i jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy ugrupowania. Rezygnacja Mandelsona oznacza definitywne zerwanie jego wieloletnich więzi z partią, w której pełnił kluczowe funkcje i która przez dekady była jego politycznym domem. To również pierwszy przypadek, gdy tak wysoko postawiony brytyjski polityk odchodzi z powodu powiązań z Epsteinem.

Skandal dopiero się rozkręca, a brytyjskie media zapowiadają kolejne publikacje dotyczące sieci kontaktów Epsteina wśród zachodnich elit.



Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze