Ja to nie jestem jakoś za bardzo skomplikowany, niestety, dlatego z dużą uwagą przyglądam się osobom z podwyższoną, nieoczywistą wrażliwością… Więc właśnie.
O, na przykład pani Ani Żukowskiej z Lewicy, która nie pierwszy raz mnie zaskoczyła się przyglądam. Wojna w Iranie, tragedie ludzkie, Polacy, którzy nie mogą wrócić z regionu narażonego na ataki, krótko mówiąc gigantyczna niepewność dotycząca ludzkich losów, a tu okazuje się, że na problem można spojrzeć inaczej, aczkolwiek także pesymistycznie.

Oto wpis pani Ani z portalu X:
Dobra. Zabijcie mnie. Ale wojny, zbrojenia, rakiety, samoloty, lotniskowce itp. emitują w ch* tego CO2, o wiele więcej niż moja babcia piekąc jabłecznik w prodiżu. Nie zatrzymamy tego globalnego ocieplenia i już.
Pani Ania w tych trudnych dniach myśli szerzej, nie tylko Iranem, Izraelem, Stanami Zjednoczonymi, Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, Omanem, Katarem etc. Pani Ania myśli planetą.

Wszyscy wiemy (od czasu wywiadu z Trzaskowskim), że planeta płonie (ostatnio trochę nam marzła, ale zostawmy didaskalia) i to jest zagrożenie globalne, a nie regionalne. I teraz przez te wojny, zbrojenia, rakiety, samoloty, lotniskowce płonie jeszcze bardziej, albo może płonąć, ale, Pani Aniu, na litość Marksa i Engelsa, nie wolno nam się poddać! Musimy działać, trzeba mieć plan i konsekwentnie go realizować.
Zapytajmy więc nieśmiertelnym, bo zmumifikowanym Leninem „Co robić?”. Tak ad hoc to nie wiem, bo przecież tu wojny, zbrojenia, rakiety, samoloty, lotniskowce… Zacznijmy od małych rzeczy: nalejmy do wanny zimną wodę!


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze