Czasem się człowiek nawet skrytykuje głośno, żeby do osoby dotarło, w celu poprawienia postawy, ale się człowiek nie przyznaje, żeby nie być posądzonym. A już w radio publicznie gadać do siebie, to jednak duże ryzyko, wygląda jak próba wymuszenia pomocy na NFZ…
Minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz wystąpiła u redaktora Bogdana Rymanowskiego i zamieniając role zapytała go, czy ten rząd zainicjował jakąś wielką reformę, a zrobiła to tonem pewnej przygany, ale nie do redaktora, tylko do rządu. Redaktor powiedział, że nie, że żadnej reformy ludzie od Tuska nie rozpoczęli. Wtedy pani minister jakby triumfowała.

Kłopot polega na tym, że pani Katarzyna jest w tym rządzie od samego jego początku, czyli od 13 grudnia 2023 roku i zdaje się robić wszystko (w sumie to tylko zginać kark przed Tuskiem), żeby w dziwnej strukturze pozostać, bo niesie to ze sobą pewne korzyści. Tak więc pani minister porozmawiała na naszych uszach ze sobą pozostawiając pewien niedosyt.
Szanowna kobieto! Jeżeli jesteś w rządzie, który nic ważnego dla Polski nie robi, a ty legitymujesz ten układ swoją osobą, swoim nazwiskiem, swoją obecnością, to po co jeszcze jesteś w tym rządzie? KPiL, Koalicja Paśników i Limuzyn, to cała odpowiedź

Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze