Proces Karola Nawrockiego z Onetem
Sprawa, w której pojawia się nazwisko Skotarczak, dotyczy pozwu Karola Nawrockiego przeciwko Ringier Axel Springer Polska, wydawcy Onetu. Prezydent domaga się ochrony swoich dóbr osobistych w związku z publikacjami portalu dotyczącymi jego przeszłości i znajomości z osobami ze środowiska gdańskiego półświatka.

Wśród osób, których nazwiska pojawiają się w kontekście sprawy, jest właśnie Edyta Skotarczak. W ostatnich dniach media informowały, że kobieta miała być jednym ze świadków, którzy nie pojawili się na rozprawie 29 września.
Informacje te wywołały jej zdecydowaną reakcję.
„Nigdy nie doręczono mi żadnego wezwania”
Skotarczak opublikowała obszerne oświadczenie na Facebooku, w którym odniosła się do doniesień dotyczących jej nieobecności w sądzie. Stanowczo zaprzeczyła, jakoby zignorowała wezwanie.

„Nigdy nie doręczono mi żadnego wezwania na tę rozprawę”
– przekazała.
Odniosła się również do informacji, według których miała otrzymać 3 tys. zł grzywny za niestawiennictwo. Jej zdaniem takie przedstawienie sprawy jest nieprawdziwe. Podkreśliła, że skoro nie otrzymała wezwania, nie można mówić o świadomym niestawieniu się w sądzie.
Przypomniała o swoim pozwie przeciwko Nawrockiemu
W oświadczeniu Skotarczak odniosła się również do własnego sporu prawnego z Karolem Nawrockim. Kobieta pozwała go w związku z treścią książki „Spowiedź Nikosia zza grobu”, wydanej pod pseudonimem Tadeusz Batyr.

Jak twierdzi, publikacja zawierała dotyczące jej informacje, które naruszały jej dobra osobiste. Pozew przeciwko Nawrockiemu miała złożyć 5 maja 2025 roku.
Sporo miejsca poświęciła również określeniu „odgrażała się”, które pojawiło się w niektórych publikacjach.
„Ja się nie „odgrażałam” - ja go zwyczajnie pozwałam”
– napisała.
Jej zdaniem takie sformułowanie sugeruje jedynie groźby, podczas gdy w rzeczywistości sprawa trafiła do sądu.
Wspomniała też o TVP
Skotarczak skrytykowała również sposób, w jaki część mediów przedstawia jej osobę. W oświadczeniu wróciła m.in. do materiału TVP z 2023 roku, twierdząc, że telewizja rozpowszechniła wówczas nieprawdziwe informacje na jej temat bez wcześniejszego zapytania jej o stanowisko.

Kobieta powołała się także na wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z 28 sierpnia 2026 roku, według którego TVP miała rozpowszechniać nieprawdziwe informacje i naruszyć zasady rzetelności dziennikarskiej. Jak przekazała, telewizja została zobowiązana do przeprosin w programie „19:30”.
Na koniec podkreśliła, że nie oczekuje wyłącznie pozytywnych opinii, ale chce, by informacje na jej temat były zgodne z prawdą i odpowiednio zweryfikowane. Jednocześnie zapowiedziała możliwość podejmowania kolejnych kroków prawnych wobec osób, które jej zdaniem przekraczają granice.



Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze