Najstarszy syn Krzysztofa Ibisza nie nosi jego nazwiska. Dlaczego?

Krzysztof Ibisz od lat należy do grona najbardziej rozpoznawalnych prezenterów telewizyjnych w Polsce. Choć widzowie kojarzą go przede wszystkim z ekranem i profesjonalnym wizerunkiem, w życiu prywatnym jest przede wszystkim ojcem. Szczególne miejsce zajmuje w nim jego najstarszy syn, Maksymilian – dziś już dorosły mężczyzna, który konsekwentnie idzie własną drogą. Jednym z najbardziej komentowanych tematów pozostaje fakt, że nie posługuje się on nazwiskiem ojca.

3 minut czytania
Najstarszy syn Krzysztofa Ibisza nie nosi jego nazwiska. Dlaczego?
akpa.pl
← Powrót na niezalezna.pl
Najstarszy syn Krzysztofa Ibisza nie nosi jego nazwiska. Dlaczego?

Maksymilian jest owocem małżeństwa prezentera z dziennikarką Anną Zejdler. Po rozstaniu rodziców chłopiec pozostał pod opieką matki i to właśnie jej nazwisko nosi. Decyzja ta od początku była świadoma i – jak podkreślał sam Ibisz – podyktowana troską o komfort dziecka.

Prezenter w jednym z wywiadów mówił:

„Zależało mi, żeby Maksymilian miał spokojne dzieciństwo, bez presji i porównań. Nazwisko znanego ojca bywa obciążeniem”.

W innym dodał: „Najważniejsze jest to, żeby był szczęśliwy i mógł sam zdecydować, kim chce być”. Te słowa pokazują, że decyzja nie była efektem konfliktu, lecz dojrzałego podejścia do rodzicielstwa.

Pan Blask: A żony też wam dojedziemy
Mocny sygnał popłynął do członków grupy spijającej śmietanę ze sprawy Szymona Hołowni. Kiedy jeszcze marszałek Sejmu Hołownia nie chciał łamać prawa i ryzykować rozruchów, kiedy zdecydował o zaprzysiężeniu Karola Nawrockiego na prezydenta Polski zaczęło się systemowe niszczenie naszego politycznego celebryty.

Noszenie nazwiska matki w przypadku dzieci osób publicznych nie jest w Polsce częste, dlatego sprawa wzbudzała zainteresowanie mediów. W przypadku Maksymiliana chodziło jednak o coś więcej niż formalność. Dorastanie w cieniu znanego nazwiska mogłoby oznaczać ciągłe pytania, porównania i przypisywanie sukcesów lub porażek pozycji ojca. Tymczasem młody mężczyzna wybrał niezależność.

Ibisz wielokrotnie podkreślał, że jest dumny z syna niezależnie od nazwiska. „Nie nazwisko definiuje człowieka, tylko jego charakter i praca” – zaznaczał. Z relacji medialnych wynika, że relacje między ojcem a synem są dobre i oparte na wzajemnym szacunku. Prezenter wspierał Maksymiliana w edukacji i życiowych wyborach, ale jednocześnie dawał mu przestrzeń.

Sam Maksymilian wyznał, dlaczego przyjął nazwisko matki w jednym z wywiadów.

Wybór mógł być tylko jeden. Lily Collins zostanie nową Audrey Hepburn! Czy aktorki są do siebie podobne?
Powstanie film opowiadający o realizacji kultowej ekranizacji powieści Śniadanie u Tiffany’ego. W rolę Audrey Hupburn, ikony, która w 1961 roku zagrała w filmie rolę główną, wcieli się znana z serialu Emily w Paryżu Lily Collins.
"Zrobiłem to dlatego, że bardzo jestem zżyty i z mamą, i z babcią. I z dziadkiem byłem bardzo zżyty"

- powiedział syn prezentera. Dodał także, że chciał w symboliczny sposób odwdzięczyć się dziadkowi za ogromny wkład w jego wychowanie.

Fryzjer, markowe okulary i wsparcie przyjaciółki. Tak Sandra Kubicka szykowała się na swoją rozprawę rozwodową
Rozprawa rozwodowa to nie sielanka — wiadomo. Sandra Kubicka (31 l.) postanowiła więc się do niej dobrze przygotować. Poszła do fryzjera, wybrała odpowiedni look, a także okulary przeciwsłoneczne. Dla odwagi zabrała ze sobą przyjaciółkę. A potem stawiła się w jednym z warszawskich sądów.

Warto zauważyć, że w dobie rosnącej popularności dzieci celebrytów, które często korzystają z rozpoznawalnego nazwiska jako przepustki do kariery, historia Maksymiliana jest przykładem innego podejścia. Tu priorytetem była prywatność i normalność. Jak podsumował Ibisz:

„Dzieci nie wybierają sobie znanych rodziców. To naszym obowiązkiem jest chronić je przed konsekwencjami popularności”.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze