Muniek Staszczyk wspomina Stanisława Sojkę. „To jest coś, czego się nie zapomina”

Ponad trzydzieści lat przyjaźni, wspólne koncerty, wymieniane płyty i esemesy z recenzjami, a na koniec wiadomość, której Muniek Staszczyk nigdy nie zapomni. Lider T.Love w rozmowie z Anną Gębalską, opublikowanej w książce „Życie jest darem. Opowieść o Stanisławie Sojce”, opowiedział o jednej z najważniejszych przyjaźni w swoim życiu i o tym, jak brzmiało ich ostatnie spotkanie na scenie.

4 minut czytania
Muniek Staszczyk wspomina Stanisława Sojkę. „To jest coś, czego się nie zapomina”
← Powrót na niezalezna.pl
Muniek Staszczyk wspomina Stanisława Sojkę. „To jest coś, czego się nie zapomina”

Jak to się zaczęło

Staszczyk poznał Stanisława Sojkę na początku lat 90. za sprawą sąsiada, Janusza „Yaniny” Iwańskiego, z którym Sojka założył wtedy popularny duet Soyka-Yanina.

„To był chyba 1991 r. albo 1992 r.”

– wspomina muzyk. Prawdziwa zażyłość zaczęła się jednak chwilę później, gdy Sojka zgodził się zagrać na skrzypcach, instrumencie, na którym grał jako pierwszym w życiu, na płycie „Luksus” Szwagierkolaski, zespołu współzałożonego przez Staszczyka. W drugiej połowie lat 90. role się odwróciły: to Sojka nagrał własną, jak mówi Muniek, „bardzo piękną” wersję utworu T.Love „Wychowanie” , a T.Love przez długie lata grało na koncertach jego „Tolerancję”.

„To był taki stały obieg między nami”

– podsumowuje.

Muzyka, wiara i wspólne stoły

Relacja Staszczyka i Sojki nie ograniczała się do sceny. Obaj byli wierzący, co, jak podkreśla lider T.Love, dawało im wspólny, filozoficzny raczej niż dewocyjny, grunt do rozmów. Muniek przyznaje, że od lat, zapytany o to, jak spędza Wigilię, odpowiadał:

„U nas zawsze jest Staszek Sojka”

– mając na myśli płytę „Kolędy polskie”, która od lat towarzyszy jego rodzinie przy wigilijnym stole. Gdy kiedyś powiedział o tym samemu Sojce, ten był zaskoczony, że tak surowa, skromna w aranżacji płyta robi takie wrażenie.

„Właśnie dlatego jest świetna”

– odpowiedział mu Staszczyk.

Obaj muzycy lubili też po prostu razem jeść i gadać. Muniek wspomina wspólne śniadanie w restauracji przy placu Trzech Krzyży, podczas którego całe zamawianie oddał w ręce Sojki „koneserowi” świetnie zorientowanemu w stołecznej gastronomii oraz piękny majowy dzień w mieszkaniu Sojki na ulicy Francuskiej, gdy ten, z otwartym oknem i widokiem na Saską Kępę, grał na białym pianinie i śpiewał standardy jazzowe, a Staszczyk słuchał z kieliszkiem wina w dłoni.

Żelki Musiała to dziadostwo? Dietetycy nie mają wątpliwości
Maciej Musiał postanowił pójść w ślady innych celebrytów i wypuścić własny produkt spożywczy. Zamiast fali zachwytów nad „fit-przekąską” aktor dostał jednak solidny prztyczek od dietetyków, którzy po przeanalizowaniu etykiety nie zostawili na jego żelkach suchej nitki. Czy faktycznie mamy do czynienia z tanim badziewiem sprzedawanym pod płaszczykiem zdrowego stylu życia?

Kora, Antek i rodzinne anegdoty

Nie zabrakło też lżejszych wspomnień. Staszczyk przytacza zabawną scenę z udziałem Kory Jackowskiej, która w ich trójkę powiedziała do Sojki:

„Wiesz co, Stasiu, kochany mój, Stasiu, Stasiurińku, nie wiem, który z was jest słodszy – ty czy Munio”,

po czym „wtuliła się w nas obu”, a całość uwieczniło wspólne zdjęcie, jeszcze przed erą selfie. Muniek pracuje też na co dzień z Antkiem Sojką, synem artysty, w swoim drugim zespole Muniek i Przyjaciele i jak przyznaje, Antek regularnie wspomina ojca, którego nazywa po prostu „Starym”.

Ostatnie wspólne koncerty

Drogi muzyczne obu artystów przecinały się aż do śmierci Sojki w sierpniu 2025 roku. Jedno z ostatnich wspólnych wystąpień na scenie odbyło się podczas Dni Saskiej Kępy, gdy Sojka, jako gość specjalny T.Love, zagrał z zespołem „Wychowanie”, chwilę przed tym, jak nadciągająca nawałnica zmusiła organizatorów do przerwania koncertu.

„Staszek siedział przy pianinie, już zaczynało grzmieć, a on mówił: »No zobacz, Munio, co się dzieje. Szkoda, jeszcze byśmy pograli«”

– wspomina Staszczyk, dodając, że to było prawdopodobnie ich ostatnie spotkanie na scenie.

Symboliczną klamrą całej znajomości stał się też wcześniejszy koncert na festiwalu, na którym obaj artyści mieli grać osobno, dwa dni po sobie i na tej samej scenie, na której Staszczyk zagrał, Sojka odszedł.

Wiadomość, której się nie zapomina

Najbardziej poruszającym wątkiem rozmowy jest wspomnienie z czasu, gdy sam Staszczyk zmagał się ze zdrowiem.

„Gdy udało mi się wyjść cało z wylewu i byłem już na rehabilitacji, Staszek napisał do mnie piękną wiadomość”

– opowiada muzyk, cytując słowa przyjaciela:

„Munio, Ty musisz tu być, bo jesteś dla nas ważny”.

Jak podsumowuje Staszczyk:

„To jest coś, czego się nie zapomina”.

Tęsknota jak za starszym bratem

Pytany, czego najbardziej będzie mu brakować, Staszczyk przyznaje, że z artystów najbardziej tęskni za Stanisławem Sojką i za Janem Nowickim, mimo że to były zupełnie różne osobowości.

„Upraszczając: za Jankiem Nowickim – trochę jak za ojcem, a za Staszkiem Sojką – jak za starszym bratem”

– mówi. Wspomina też, że pożegnanie Sojki, podobnie jak wcześniej Nowickiego, było „piękne”, bo, jak twierdzi, dobrzy ludzie mają piękne pożegnania, które wynikają z tego, kim byli za życia.

Anna Dereszowska żegna córkę. „Moje najstarsze dziecko wyfrunęło z gniazda”
Anna Dereszowska mimo medialnej kariery pozostaje przede wszystkim czułą mamą. Aktorka podzieliła się w sieci wzruszającym filmikiem, w którym zdradziła, że jej najstarsza córka Lena rozpoczyna nowy, dorosły rozdział życia i to z dala od rodzinnego domu.

Na koniec rozmowy Staszczyk wraca jeszcze do dedykacji, jaką wspólnie z Krzysztofem Zalewskim złożył Sojce podczas Męskiego Grania, wykonując utwór „Bóg" ze słowami „Jesteś tak daleko ode mnie, czasami jednak blisko tak” . Jak przyznaje muzyk, wierzy, że taka bliskość rzeczywiście istnieje, mimo że przyjaciela, którego kochał i podziwiał, jak sam napisał po jego śmierci, „jak byliśmy na scenie”, już fizycznie nie ma.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze