Po ogłoszeniu decyzji o zakończeniu przygody z FC Barceloną Robert Lewandowski błyskawicznie znalazł się na celowniku wielu klubów. Nazwisko jednego z najlepszych napastników ostatnich lat automatycznie uruchomiło lawinę spekulacji, a media zaczęły prześcigać się w informacjach dotyczących jego kolejnego przystanku w karierze.

Najwięcej mówi się o klubie z Chicago, który według doniesień miał przygotować dla Polaka wyjątkowo atrakcyjną ofertę. W grę mają wchodzić nie tylko ogromne pieniądze, ale również szeroko zakrojona współpraca wizerunkowa. Według medialnych ustaleń kontrakt miałby zapewnić Lewandowskiemu od 15 do 20 milionów euro rocznie, a w dalszej perspektywie umożliwić nawet wejście do grona udziałowców klubu.
Nie bez znaczenia pozostaje również sytuacja Anny Lewandowskiej. Amerykanie mieli przedstawić rodzinie możliwości dalszego rozwijania biznesów związanych z branżą fitness i zadbać o komfort życia po drugiej stronie oceanu.

Choć wszystko wyglądało na dopięte niemal na ostatni guzik, pojawiła się przeszkoda. Coraz większa liczba przecieków i medialnych publikacji dotyczących szczegółów rozmów miała wywołać irytację samego piłkarza.
– „Dziś sprawa toczy się wyłącznie za zamkniętymi drzwiami. To między innymi efekt informacji, że sam Lewandowski nie był zachwycony podgrzewaniem atmosfery wokół jego wciąż potencjalnego transferu (...). Za dużo hałasu, za mało konkretów. Dlatego wszystko wyciszono”
– zdradził Dominik Wardzichowski ze Sport.pl.

W efekcie negocjacje miały zostać przeniesione do znacznie bardziej dyskretnej przestrzeni. Osoby zaangażowane w rozmowy nie chcą już zdradzać szczegółów, a klub ograniczył publiczne działania związane z potencjalnym transferem Polaka.
Na razie nie wiadomo, jaką decyzję ostatecznie podejmie Robert Lewandowski. Jedno jest jednak pewne – niezależnie od wyboru, jego przyszłość pozostaje jednym z najgorętszych tematów tego transferowego lata.





Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze