Marek Kondrat wraca na ekran. „Właściwie, to nie ma argumentów przeciw”

„Na nic jeszcze nie zasłużyłem” – powiedział Marek Kondrat, wchodząc na konferencję prasową „Lalki”, gdzie potwierdził powrót do aktorstwa. „Nie wyobrażałem siebie w tej samej roli po tylu latach”, przyznał, tłumacząc, że ostatecznie zdecydowało „spotkanie z jakąś przestrzenią” i brak „argumentów przeciw”.

3 minut czytania
Marek Kondrat wraca na ekran. „Właściwie, to nie ma argumentów przeciw”
Kondrat: „To było spotkanie z jakąś przestrzenią”
← Powrót na niezalezna.pl
Marek Kondrat wraca na ekran. „Właściwie, to nie ma argumentów przeciw”

Marek Kondrat pojawił się na konferencji prasowej nowej ekranizacji „Lalki”, przerywając wieloletnią nieobecność w przestrzeni publicznej i potwierdzając powrót do zawodu.

Biopsja i oczekiwanie na wynik. Szelągowska opisuje walkę o zdrowie
„Okazało się, że mam guza w piersi” – poinformowała Dorota Szelągowska, opisując szczegółowo proces diagnostyczny i towarzyszące mu emocje. Prezenterka przeszła biopsję i – jak przekazała – najtrudniejszy był czas oczekiwania na wynik. Ostatecznie badania przyniosły ulgę. „Zmiana łagodna” – napisała, podsumowując kilkutygodniowy okres niepewności.

Wchodząc na spotkanie, zareagował na owacje krótkim: „Na nic jeszcze nie zasłużyłem”.

Zapytany o decyzję, mówił:

„Musiałem pewnie te wszystkie rzeczy złożyć do kupy, ale to trwało jakiś czas. Radek nie dzwonił do mnie, tylko ja poszedłem do jego restauracji”.
Policja wciąż milczy o sprawcy, media wskazują Barona. W trakcie wypadku w aucie było dziecko
Śledztwo pod nadzorem prokuratury prowadzone jest w sprawie wypadku drogowego w Słomczynie. W zdarzeniu uczestniczyli motocyklista i 42-letni kierowca samochodu, którego – według doniesień medialnych – ma być Aleksander Milwiw-Baron. „Na chwilę obecną nie wskazujemy, kto był sprawcą” – przekazała policja. Poszkodowany 37-latek trafił do szpitala, a dotąd nikomu nie przedstawiono zarzutów.

Aktor przyznał, że początkowo odrzucał propozycję:

„Kiedy zwrócił się z tą ofertą, to potraktowałem ją, tak jak wiele innych, które do mnie docierały. Po prostu nie wyobrażałem siebie w tej samej roli po tylu latach. W tej samej roli, mówię o aktorstwie, czyli w tym, co robiłem przez całe swoje życie”.

Relacjonował także przebieg rozmów z producentem:

„Więc tak się przekomarzaliśmy, ale on jest niesłychanie uparty, to jest człowiek, który realizuje swoje namiary i w tym jest niesłychanie przekonujący”.
Dawid Kwiatkowski usłyszał diagnozę i zalał się łzami. „To był najgorszy dzień w moim życiu”
Chwila, która zaczęła się od rutynowego badania, szybko zamieniła się w scenariusz, którego nie chce przeżywać nikt. Dawid Kwiatkowski opowiedział o momencie, gdy lekarz zasugerował nowotwór. Były łzy, paraliżujący strach i godziny niepewności — ale też zaskakujący finał.

Decydujące – jak wskazał – okazało się szersze znaczenie projektu:

„A potem zacząłem sobie uświadamiać, co się w tej propozycji klei. Dla mnie to było spotkanie z jakąś przestrzenią, począwszy od utworu, który jest dla mnie najwspanialszym utworem w polskiej literaturze – ale tu nie jestem oryginalny”.

W swojej wypowiedzi odniósł się również do wątku osobistego:

„Zdałem sobie sprawę, że przy pierwszej realizacji ‘Lalki’ Wojciecha Hasa wziął udział mój ojciec, grał Szlangbauma w tej realizacji i był młodszy ode mnie – miał 60 lat”.

Podsumowując decyzję, stwierdził:

„I jak się to wszystko skleiło razem to pomyślałem sobie: ‘Właściwie, to nie ma argumentów przeciw’”.
Kolejna stand-uperka śmieje się z SAFE i przedrzeźnia Tuska
W polskim internecie rośnie nowa fala satyry na temat rządowego programu SAFE. Najpierw żartowali z niego stand‑uperzy i kabareciarze, a teraz do grona komentujących dołączyła Ewa Błachnio, jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiej sceny komediowej.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze