Piesek w pierścionku
Tym razem Korwin-Piotrowska wzbudziła emocje, publikując zdjęcie swojego pierścionka, w którego oczku znalazły się... prochy psa. A konkretnie ukochanej suczki, która zdechła w listopadzie tego roku.
Teraz już zawsze będziemy razem. Obiecałam ci, że nigdy się nie rozstaniemy i tak jest, mój piesku
– napisała pod zdjęciem Piotrowska.

Zaintrygowanym internautom dziennikarka wyjaśniła, że taki pierścionek z prochami pupila można zamówić w krematorium i że czeka się na niego ok. 3 tygodnie.
Uratowała ją przed samobójstwem
Suczka Cudna, której prochy nosi ze sobą teraz dziennikarka, towarzyszyła jej przez kilkanaście lat. To ona miała uratować swoją panią od myśli samobójczych, gdy przeżywała ona trudny okres w swoim życiu.
Była niezwykła. Charakterna. Mądra i dobra. Dzięki niej jestem lepszym człowiekiem. Tak jak ja była osobna. Uratowała mi życie i dała mi więcej niż większość ludzi, których spotkałam na swojej drodze. Ona mnie uratowała. Mi się jej uratować nie udało. Przepraszam cię, mój piesku. Starałam się. Odeszła wczoraj wieczorem, w domu, w moich ramionach, z całym swoim kochającym stadem. Dziękuję ci, piesku za te lata. Nigdy Cię nie zapomnę. Wstanę, pójdę dalej ze stadem, które już tęskni i będę za tobą płakać
– napisała Karolina Korwin-Piotrowska po utracie swojej suczki.

Dziennikarka swoją miłość do czworonogów okazuje na wszelkie możliwe sposoby. W sieci zamieszcza dowcipne filmiki z nimi, ostatnio pokazała starą okładkę magazynu „New Yorker” ze zwierzętami, maskotkami z główkami psów udekorowała też choinkę, a w zasadzie drzewko świąteczne w swoim mieszkaniu.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze