„Córeczko, wracaj do domu”. Historia Klaudii poruszyła Polskę

24‑letnia Klaudia Uciechowska, zdrowa, ambitna, pełna marzeń studentka sinologii, wyjechała do Pekinu, by spełniać swoje plany. Zamiast tego trafiła na oddział intensywnej terapii, gdzie od ponad miesiąca leży w śpiączce, podłączona do aparatury, walcząc o każdy oddech. Od tygodni jej mama budzi się i zasypia z jednym pytaniem: czy dziś jej córka jeszcze żyje?

3 minut czytania
„Córeczko, wracaj do domu”. Historia Klaudii poruszyła Polskę
Lekarze zdiagnozowali u Klaudii zapalenie mózgu spowodowane guzem jajnika, a potem lawinę kolejnych powikłań
← Powrót na niezalezna.pl
„Córeczko, wracaj do domu”. Historia Klaudii poruszyła Polskę

Klaudia jeszcze kilka tygodni temu była zwyczajną studentką. Studiowała sinologię, znała język, miała przyjaciół, plany, energię. Aż 15 kwietnia — nagle zemdlała. Zaczęły się halucynacje, stany maniakalne, dezorientacja. Nie poznawała ludzi. Jej stan pogarszał się z godziny na godzinę.

Upadła nagle. Halucynacje, lęki, utrata świadomości

W szpitalu w Pekinie lekarze zdiagnozowali u niej zapalenie mózgu spowodowane guzem jajnika, a potem lawinę kolejnych powikłań: zapalenie płuc, niewydolność oddechową, ostre zapalenie otrzewnej, perforację dwunastnicy, ropień w okolicy wątroby. To była reakcja łańcuchowa, której jej młody organizm nie był w stanie zatrzymać. Klaudia została zaintubowana i wprowadzona w śpiączkę farmakologiczną. 

Łatwogang pękł. „To mnie przerosło”. Znika z internetu na dłużej i zostawia fanów w szoku
Łatwogang, który jeszcze niedawno był wszędzie, na live’ach, w mediach, nagle postanowił zniknąć. Fani zaczęli panikować, a internet zalała fala teorii. Teraz influencer sam przerwał ciszę i w nagraniu na Instagramie wyjaśnił, dlaczego odcina się od mediów na dłużej. Jego słowa są mocniejsze, niż ktokolwiek się spodziewał.

„Każda noc to strach, czy uda się ją uratować”

Jej mama, pani Joanna, napisała poruszający apel, który łamie serce:

„Jestem mamą Klaudii. Piszę te słowa z sercem rozdartych na tysiące kawałków… Każdy dzień to walka. Każda noc to strach, czy uda się ją uratować.” 

Koszty leczenia w Chinach to kilka tysięcy złotych dziennie. Rodzina nie ma pełnej informacji o stanie córki. Bariera językowa, inny system, brak dostępu do dokumentacji. Ojciec poleciał do Pekinu, by być przy niej, ale nawet on nie mógł wejść na oddział, kiedy chce. Powiedział, że nic nie mógł zrobić, a jedynie „ją pogłaskać” .

MON wysyła samolot z wojskowym zespołem medycznym

Po tygodniach walki, próśb, telefonów i formalności stało się coś, na co czekała cała rodzina. Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak‑Kamysz ogłosił:

„Zatwierdzone są wszystkie zgody na przelot samolotu specjalnego do Chin po Panią Klaudię. Start jutro wcześnie rano. Na pokładzie będzie wojskowy zespół medyczny. Ta pomoc to nasz obowiązek.” 

To nie jest zwykły lot. To misja ratunkowa, w której stawką jest życie młodej dziewczyny. Samolot musi przelecieć przez kilka państw, każde musi wydać zgodę.

Na miejscu polscy lekarze będą konsultować się z chińskimi, by upewnić się, że transport jest bezpieczny. 

Spłonął grób Łukasza Litewki. Uszkodzone zostały też sąsiednie nagrobki
Na cmentarzu przy ul. Zuzanny w Sosnowcu doszło do pożaru przy grobie śp. Łukasza Litewki. Ogień objął znicze i wiązanki pozostawione przez odwiedzających. Straż pożarna szybko opanowała sytuację, jednak wysoka temperatura doprowadziła do uszkodzenia i okopcenia sąsiednich nagrobków. Według strażaków prawdopodobną przyczyną zdarzenia było pozostawienie wiązanki zbyt blisko płonącego znicza.

„Klaudia, czekamy na Ciebie”. Cała Polska trzyma kciuki

W internecie trwa zbiórka na jej leczenie i rehabilitację.

Ludzie piszą:

„Wróć do domu, dziewczyno.”
„Jesteśmy z Tobą.”
„Nie poddawaj się.”

To jedna z tych historii, które jednoczą ludzi ponad podziałami. Bo każdy potrafi wyobrazić sobie, co czuje matka, która stoi pod szpitalem na drugim końcu świata i nie wie, czy jej dziecko jeszcze oddycha.

Teraz wszystko zależy od czasu

Kiedy samolot wyląduje w Chinach, zacznie się najtrudniejsza część — transport w śpiączce, pod aparaturą i tysiące kilometrów od domu. Ale to jedyna szansa, by Klaudia trafiła pod opiekę polskich lekarzy, do rodziny, do ludzi, którzy na nią czekają.

Jej mama napisała: „Błagam o szansę na życie mojego dziecka.” 

I dziś ta szansa właśnie nadlatuje.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze