Była gwiazdą "Złotoposkich" i nagle zniknęła. Renata Gabryjelska nie żałuje swojej decyzji

Renata Gabryjelska była jedną z tych aktorek, które na przełomie lat 90. i 2000. regularnie pojawiały się na ekranie. Uroda, rozpoznawalność i rosnąca kariera sugerowały, że na długo zagości w czołówce polskiego show-biznesu. Tym większe było zdziwienie, gdy nagle niemal całkowicie zniknęła z mediów. Jak się okazuje — był to świadomy wybór, a nie efekt zawodowego niepowodzenia. Dziś aktorka kończy 54 lata.

3 minut czytania
Była gwiazdą "Złotoposkich" i nagle zniknęła. Renata Gabryjelska nie żałuje swojej decyzji
Renata Gabryjelska kończy 54 lata/akpa.pl
← Powrót na niezalezna.pl
Była gwiazdą "Złotoposkich" i nagle zniknęła. Renata Gabryjelska nie żałuje swojej decyzji

Jednym z kluczowych momentów w jej życiu było poznanie Stanisława Tyczyńskiego, przedsiębiorcy i twórcy jednego z największych radiowych sukcesów w Polsce. Ich relacja szybko nabrała poważnego charakteru i z czasem stała się dla aktorki ważniejsza niż życie zawodowe. W wywiadach podkreślała, że wcześniej brakowało jej stabilizacji i poczucia prawdziwego spełnienia.

„To był moment, w którym musiałam się zatrzymać i zadać sobie pytanie, czego naprawdę chcę”

— mówiła w jednym z wywiadów.

Polak przejął fabrykę po Levi’sie i zrobił coś, czego nikt się nie spodziewał.
To była ostania fabryka Levis’a w Europie. Całość produkcji kultowych spodni zdążono już przenieść do Chin i Bangladeszu. I kiedy amerykański gigant zamknął fabrykę w Płocku, wszyscy myśleli, że to koniec pewnej epoki. Prawie tysiąc osób zostało bez pracy, a hala po prostu miała zniknąć z mapy. Aż nagle pojawił się on — Daniel Kurowski, przedsiębiorca ze Zgierza, który stwierdził: „Nie ma mowy, żeby taki potencjał się zmarnował”.

Decyzja o wycofaniu się z show-biznesu nie była impulsywna. Gabryjelska wielokrotnie wspominała, że życie w świecie mediów bywa wyczerpujące. „To środowisko daje dużo, ale też bardzo dużo zabiera” — przyznała. Z czasem coraz bardziej odczuwała potrzebę spokoju i prywatności, której brakowało w intensywnym rytmie pracy na planie i obecności na branżowych wydarzeniach.

Po odejściu z pierwszego planu nie porzuciła jednak sztuki. Zamiast tego skierowała się w stronę bardziej autorskich działań — zajęła się reżyserią i produkcją filmową. Tworzenie poza głównym nurtem dało jej większą swobodę i możliwość wyrażania siebie na własnych zasadach. Jak sama podkreślała:

„Dopiero wtedy poczułam, że naprawdę tworzę, a nie tylko odtwarzam czyjeś pomysły”.
„No, żesz kurła!” Babcia Kasia żali się na sądy za rządów Tuska. A przecież tak gorąco ich wspierała…
Jeszcze kilka lat temu była w pierwszym szeregu na antyrządowych protestach, pod Sejmem, w mediach społecznościowych, broniąc „nowej Polski” i rządu Donalda Tuska. Dziś Katarzyna Augustynek, znana z ostrych wpisów i ulicznej aktywności, wylewa żale na… sądy i prokuratury właśnie pod rządami tych, których tak gorliwie wspierała.

Ciekawym aspektem jej życia prywatnego jest także konsekwentne unikanie medialnego rozgłosu. Aktorka rzadko udziela wywiadów i bardzo chroni swoją prywatność. Niechętnie wypowiada się również na temat życia rodzinnego, co tylko zwiększa zainteresowanie jej osobą. Wiadomo jednak, że od lat tworzy stabilny związek i ceni sobie codzienność z dala od kamer.

Wbrew pozorom Gabryjelska nie „zniknęła”, lecz po prostu zmieniła kierunek. Zrezygnowała z popularności na rzecz spokoju, rozwoju i życia na własnych zasadach. Jej historia jest przykładem, że sukces nie zawsze oznacza pozostanie w świetle reflektorów. Czasem prawdziwym luksusem okazuje się możliwość wycofania się wtedy, gdy inni dopiero się rozpędzają.

„A po co wy to wrzucacie?” Giertych krytykuje wielkanocne zdjęcia „Pisowców”, a internauci od razu wyciągają mu… wszystko
Roman Giertych opublikował w sieci wpis, w których narzekał na to, że użytkownicy X wrzucają zdjęcia wielkanocnych koszyczków, świątecznych stołów i rodzinnych spotkań. Jego komentarze wywołały natychmiastową reakcję i to taką, której chyba się nie spodziewał. Internauci zaczęli masowo przypominać mu, że nie tylko wyborcy PiS publikują świąteczne kadry, ale także politycy lewicy. A potem poszło już lawinowo.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze