Co właściwie powiedziała polityczka?
Podczas spotkania z mieszkańcami Maxine Dexter skrytykowała podpisaną przez administrację Trumpa ustawę „Whole Milk for Healthy Kids Act”, która przywróciła w amerykańskich szkołach możliwość podawania pełnotłustego mleka (wcześniej ograniczonego przez przepisy z czasów Baracka Obamy). Polityczka ironizowała, że zamiast słuchać „opartych na nauce” zaleceń, Amerykanie dostają „jakieś tam białe-mleko-gwizdek-dla-białej-supremacji”, nawiązując przy tym do sekretarza zdrowia Roberta F. Kennedy'ego Jr., głównego orędownika programu.

Co istotne, Dexter próbowała też uzasadnić swoje stanowisko merytorycznie. Zwróciła uwagę, że nietolerancja laktozy dotyka aż około 75 proc. dorosłych Afroamerykanów, więc promowanie pełnego mleka jako „zdrowego wyboru dla wszystkich” rzeczywiście pomija realny problem zdrowotny części społeczeństwa. Problem w tym, że zamiast zostać przy tym argumencie, polityczka od razu przeszła do znacznie bardziej efektownego, ale i znacznie bardziej absurdalnego skojarzenia, a mianowicie koloru samego mleka z kolorem skóry.

Internet bawi się kosztem „rasistowskiego mleka”
Nic dziwnego, że wypowiedź natychmiast obiegła sieć i stała się obiektem kpin. Komentatorzy prześcigali się w ironicznych uwagach w stylu „ja piję pełne mleko od lat i jakoś nie zmieniłam się w białego suprematystę” czy „Demokraci są tak bardzo przeczuleni na punkcie rasizmu, że nie zauważyli, że mniejszości też piją mleko”. Przypominano też, że mleko krowie, niezależnie od koloru, piją ludzie na całym świecie od tysięcy lat.
Sprawa nabrała dodatkowego rozpędu, gdy okazało się, że Dexter nie jest odosobniona w takim myśleniu. Podobne tezy, że mleko jest „symbolem białej supremacji”, głosił wcześniej także jeden z amerykańskich bioetyków akademickich. To właśnie zbiegiem tych dwóch wypowiedzi internauci żartują dziś, że w Ameryce rozpętała się prawdziwa „wojna o nabiał”.

Jak daleko sięga ta logika?
Cała sytuacja odświeżyła też starą, internetową zabawę w szukanie kolejnych „rasistowskich” par słów. Bo skoro biały kolor sam w sobie miałby być podejrzany, to lista rzekomych „dowodów” robi się naprawdę długa. W sieci krążą więc memy przypominające, że: w szachach to białe figurki zaczynają grę, a czarne się bronią, biała flaga od wieków oznacza kapitulację i poddanie się, czarna owca to w każdej rodzinie ta „gorsza”, wstydliwa.

Przypomniano również, że czarna magia kojarzy się ze złem, a biała magia z dobrem, czarna dziura pochłania wszystko, co się do niej zbliży, czarny charakter w filmie to zawsze ten zły, a biały rycerz - ten dobry, no i że czarna lista to ta, na którą nikt nie chce trafić.
Gdyby konsekwentnie stosować logikę „kolor równa się ukryty przekaz”, połowę języka i kultury trzeba by uznać za podejrzaną, od szachownicy, przez bajki, po przysłowia.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze