Od czego się zaczęło?
Do spięcia doszło w trakcie dyskusji o sprawie Marcina Romanowskiego. Monika Borkowska tłumaczyła, że pod adresami, pod którymi rzekomo miał przebywać polityk, w rzeczywistości nikogo nie było, a w opuszczonych miejscach „hulały tam szczury”. Michał Filipek zareagował na to z wyraźnym rozbawieniem, pytając wprost, czy chodzi przypadkiem o „Budapeszt, Romanowski?” – nawiązując do wcześniejszych doniesień o miejscu pobytu byłego wiceministra sprawiedliwości.
#BitwaPolityczna | POTĘŻNA AWANTURA W PROGRAMIE! PYSKÓWKA, INSYNUACJE I NAKAZ OPUSZCZENIA STUDIA! | #TVRepublika #WłączPrawdę pic.twitter.com/A7uNYAFj2Q
— Telewizja Republika 🇵🇱 #włączprawdę (@RepublikaTV) October 1, 2026
Dziennikarka nie zostawiła suchej nitki
Tego typu żart nie spodobał się prowadzącej. Borkowska odpowiedziała gościowi stanowczo:
„ja prowadzę dyskusję na poziomie, a pan sięga poziomu mułu, dna i piaskownicy”.

Filipek próbował jeszcze ratować sytuację, tłumacząc, że „państwo dają parasol ochronny…”, jednak dziennikarka nie dała się przekonać. Stanowczo podkreśliła, że nie pozwoli porównywać ludzi do szczurów, po czym oznajmiła, że kończy z nim dyskusję.
„Na takie wybryki ja nie pozwolę. Tym bardziej, że to się panu nie wymsknęło, pan się ze swojego dowcipu uśmiał. Dziękuję panu bardzo. Jest pan wolny, do widzenia”
– powiedziała Borkowska, de facto żegnając gościa na wizji.

Filipek nie odpuścił do końca
Polityk Młodej Polski nie zamierzał jednak wyjść bez ostatniego słowa. Opuszczając studio, rzucił w stronę kamery:
„wszystkiego dobrego, niech żyje prawo i sprawiedliwość w kraju. Niestety pani bardzo broni Romanowskiego”
– sugerując, że reakcja prowadzącej miała w rzeczywistości podłoże polityczne, a nie tylko kwestię kultury wypowiedzi.

Internet już komentuje
Część internautów jednoznacznie stanęła po stronie dziennikarki. Jak napisała jedna z komentujących, Borkowska
„słusznie zareagowała na perfidię i odczłowieczanie przez kogoś takiego”,
a inny użytkownik ocenił wprost:
„Pan Michał notorycznie wykazuje się brakiem szacunku, dobrego wychowania”.
Pojawiły się też głosy w stylu
„Brawo Pani Moniko! Zasady w studiu obowiązują. Kto się nie stosuje i przekracza granice – aut ze studia!”.

Część komentujących zwracała uwagę, że zapraszanie do studia kontrowersyjnych, konfliktowych gości to w gruncie rzeczy robienie im darmowej reklamy, mimo że – jak pisał jeden z użytkowników – „nic nie reprezentują”.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze