Andrzej Grabarczyk przez lata pracy przed kamerą zgromadził wiele wspomnień z planów filmowych i reklamowych. Niektóre z nich brzmią dziś wręcz niewiarygodnie. W rozmowie z RMF FM aktor przywołał sytuację, w której zawodowe zobowiązania połączyły się z rekonwalescencją po operacji.

Prosto ze szpitala na zdjęcia w Paryżu
Wszystko rozbijało się o termin. Zdjęcia musiały się odbyć, a przygotowany materiał należało dostarczyć na czas. Problem w tym, że aktor znajdował się w szpitalu po operacji wyrostka robaczkowego. Dla produkcji nie był to jednak powód, by od razu rezygnować z planów.
– Musiałem mieć zdjęcia, bo akurat termin, trzeba było produkt jakiś sprzedać, ale miałem operację wyrostka i byłem jeszcze w szpitalu. Przyjechała produkcja do szpitala, czy mogę polecieć samolotem do Paryża. Lekarz powiedział, że tylko pod ochroną
– opowiadał Grabarczyk na antenie RMF FM.

Ostatecznie podróż doszła do skutku. Aktor poleciał do francuskiej stolicy, gdzie czekała na niego ekipa. Mimo niedawnego zabiegu zrealizował zaplanowane zdjęcia, a po zakończeniu pracy spotkał się z reakcją, której z pewnością nie zapomniał.
– Przyleciałem, zawieźli mnie, zrobiłem zdjęcia i po zdjęciach cała ekipa biła mi brawo
– wspominał.
Praca nawet w takich okolicznościach
Historia Grabarczyka pokazuje, jak duża presja może towarzyszyć realizacji zawodowych zobowiązań, zwłaszcza gdy w grę wchodzą ustalone terminy i koszty produkcji. W tym przypadku sprawa była tym bardziej nietypowa, że aktor nie wracał po prostu do pracy po chorobie, lecz wyruszył za granicę, będąc jeszcze na etapie powrotu do zdrowia po operacji.

Dziś podobna sytuacja mogłaby wywołać spore zdziwienie, szczególnie ze względu na konieczność zachowania ostrożności po zabiegu chirurgicznym. W przypadku Grabarczyka wszystko zakończyło się jednak wykonaniem zadania, a brawa ze strony ekipy stały się symbolicznym podsumowaniem tej niezwykłej wyprawy.



Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze