110 km/h przy ograniczeniu do 50. Stanowski: „Dałem ciała”

Krzysztof Stanowski odniósł się do zatrzymania przez policję po tym, jak jechał 110 km/h na odcinku z ograniczeniem do 50 km/h. Dziennikarz został ukarany mandatem w wysokości 3 tys. zł, 13 punktami karnymi i stracił prawo jazdy na trzy miesiące. Tym razem nie próbował bronić swojego zachowania. – Nie mam nic na swoją obronę. Głupio trochę. No nawet nie trochę. Wstyd – przyznał.

5 minut czytania
110 km/h przy ograniczeniu do 50. Stanowski: „Dałem ciała”
Krzysztof Stanowski/Facebook
← Powrót na niezalezna.pl
110 km/h przy ograniczeniu do 50. Stanowski: „Dałem ciała”

Krzysztof Stanowski ponownie skomentował zdarzenie, do którego doszło w województwie świętokrzyskim. Dziennikarz został zatrzymany przez policjantów po przekroczeniu dozwolonej prędkości o 60 km/h – jechał 110 km/h w miejscu, gdzie obowiązywało ograniczenie do 50 km/h.

Konsekwencją był mandat w wysokości 3 tys. zł, 13 punktów karnych oraz zatrzymanie prawa jazdy na trzy miesiące.

Krzysztof Stanowski zatrzymany przez policję. Stracił prawo jazdy!
Krzysztof Stanowski ma za sobą kosztowne spotkanie z drogówką. Szef Kanału Zero został zatrzymany za przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym. Jechał 110 km/h w miejscu, gdzie obowiązywało ograniczenie do 50 km/h. Skończyło się wysokim mandatem, punktami karnymi i utratą prawa jazdy na trzy miesiące. Dziennikarz potwierdził już całą sytuację i opisał, jak doszło do zatrzymania.

Początkowo Stanowski podchodził do sprawy z dystansem. Zapowiadał, że po utracie uprawnień przesiądzie się na rower, a w razie niesprzyjającej pogody będzie korzystał z pomocy prywatnego kierowcy.

Teraz w rozmowie opublikowanej przez instagramowy profil Piraci Drogowi szerzej odniósł się do okoliczności zdarzenia.

Katalog konfabulacji Natalii Janoszek. Oto, co naprawdę kryło się za „wielką karierą”
Krzysztof Stanowski znów był ostatnio pytany o sprawę Natalii Janoszek, tym razem przy okazji gościnnego występu w podcaście Dawida „Żurnalisty” Swakowskiego. Samo pytanie o to, czy czuje się winny „zniszczenia” jej kariery, wraca właściwie przy każdym większym wywiadzie z nim od trzech lat. Warto jednak przy tej okazji odświeżyć, co dokładnie wyszło na jaw w tej sprawie, bo lista jest naprawdę pokaźna.

„Jak idiota, co tu mam gadać”

Stanowski przyznał, że przyspieszył, gdy wydawało mu się, że opuszcza już miejscowość. Jak sam ocenił, była to błędna decyzja.

– Nie no, jak idiota, co tu mam gadać. Wyjeżdżałem z miejscowości i już była prawie minięta, zobaczyłem z górki długą prostą drogę, mówię: o, teraz mogę przyśpieszyć, no i to nie była dobra myśl, to nie był moment na przyśpieszanie

– powiedział.

Jastrzębowski zadrwił z Hołdysa. Wypomniał mu wykształcenie podstawowe
Zbigniew Hołdys wciąż nie może pogodzić się z wynikiem wyborów prezydenckich i po raz kolejny dał temu wyraz. Muzyk opublikował obszerny wywód o podziałach społecznych w Polsce i nie szczędził również złośliwości pod adresem mieszkańców mniejszych miejscowości. Odpowiedź nie kazała długo na siebie czekać. Dziennikarz Sławek Jastrzębowski skwitował cały wpis jednym, złośliwym zdaniem, przypominając muzykowi, że ten nigdy nie zdał matury.

Dziennikarz zaznaczył również, że nie ma pretensji do funkcjonariuszy, którzy go zatrzymali.

– Tam gdzie można wdepnąć, tam jesteśmy my, tak powiedzieli. Sama prawda. Nie no, nie mogę mieć pretensji do policjantów, wykonują swoje zadania

– relacjonował.

Piotr Żyła już tak nie wygląda. Platynowy blond zachwycił fanów
Piotr Żyła od lat kojarzony był z prostą, krótko ściętą fryzurą i wizerunkiem swojskiego, żartobliwego „Wewióra”. Tego lata skoczek postanowił jednak zaszaleć i zafarbował włosy na platynowy blond. Nowy wygląd zaprezentował ostatnio podczas wieczoru w Zakopanem. Metamorfoza wywołała lawinę komentarzy w sieci.

Stanowski wspomniał przy tym o charakterze miejsca, w którym został zatrzymany, ale ostatecznie nie przedstawiał tego jako usprawiedliwienia.

– Oczywiście tam można mówić, że ten teren zabudowany to tam średnio zabudowany, ale to nie ma co. Dałem ciała. Był Range Rover, został rower, może mi to na zdrowie wyjdzie nawet

– dodał.

Elity bawiły się w „polskim Ascot”. Seweryn tłumaczy się z hymnu
Ostatni weekend sierpnia obfitował w wiele różnych wydarzeń od młodzieżowego zlotu w Juracie, przez Campus w Olsztynie, aż po wielki finał lata w Kielcach. Ale to właśnie Dolny Śląsk, a konkretnie malownicze Stado Ogierów Książ, dostarczyło w tym czasie chyba najbardziej „eleganckiego” widowiska sezonu. Na doroczne Jeździeckie Mistrzostwa Gwiazd Art Cup zjechała polska śmietanka aktorska, która wystroiła się tak, jakby zamiast pod Wałbrzych wybierała się prosto na tor w Ascot.

W sieci przypomniano jego własne słowa

Po zatrzymaniu Stanowskiego w mediach społecznościowych zaczęła ponownie krążyć jego wcześniejsza wypowiedź dotycząca kierowców łamiących przepisy. Dziennikarz używał wówczas dosadnych słów pod adresem osób jeżdżących z nadmierną prędkością.

Fani stają murem za Jabłczyńską. „Odechciewa się tego filmu”
Katarzyna Grochola zapowiedziała kroki prawne wobec Joanny Jabłczyńskiej, oskarżając ją o rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji. Reakcja internautów okazała się jednak zupełnie inna, niż mogłaby się spodziewać sama pisarka, ponieważ zamiast poparcia, pod jej oświadczeniem posypały się tysiące komentarzy krytykujących decyzję o pozwie i broniących aktorki.

Teraz został skonfrontowany z własną oceną takich zachowań. Nie próbował odcinać się od wcześniejszych słów i odniósł je również do siebie.

– Jak ktoś bez sensu z*pierdala, to jest d*bilem. Aktualnie przez trzy miesiące mogę być nazywany d*bilem. Potem bym prosił o powstrzymanie się, bo być może już nie będę tak jeździł, więc nazywanie mnie d*bilem później będzie przesadną złośliwością

– powiedział.

Tok FM i „Gazeta Wyborcza” w kryzysie. Dziennikarze masowo odchodzą, Michnik trzaska drzwiami
W liberalno-lewicowych mediach zawrzało. Z Tok FM w ciągu ostatniego roku odeszła rekordowa liczba znanych dziennikarzy, a stacja notuje spadki słuchalności. Tymczasem w „Gazecie Wyborczej” doszło do otwartego konfliktu na linii redakcja – zarząd, w którym nawet sam Adam Michnik miał opuścić spotkanie, trzaskając drzwiami. Coś się dzieje w mediach, które przez lata uchodziły za twierdze liberalnego establishmentu.

Na koniec przyznał wprost, że nie znajduje argumentów, którymi mógłby usprawiedliwić swoje zachowanie.

– Natomiast póki co absolutnie można tak o mnie mówić. Nie mam nic na swoją obronę. Głupio trochę. No nawet nie trochę. Wstyd

– podsumował Stanowski.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze