Półfinał "Tańca z gwiazdami" już za nami. Z programem - na własne życzenie pożegnał się Piotr Kędzierski, który przyznał otwarcie, że wie, że nie jest tancerzem na takim samym poziomie, co inni uczestnicy.

Kolejnym zaskoczeniem było wyznanie Pauliny Gałązki.
Nie podejrzewałam, że będę w półfinale tego programu. Moja historia z tobą jest dowodem na to, że nie ma niezdolnych uczniów — potrzebny jest tylko dobry nauczyciel, bo ja jako osoba w spektrum autyzmu uczę się po swojemu
— zwróciła się do swojego partnera Gałązka.
Potrzebuję więcej czasu niż inni, nie od razu wszystko załapuję. Ogarnięcie takich rzeczy, które są nudne, też jest bardzo trudne dla mnie, czyli sprawy urzędowe, bo nie jestem w stanie wypełnić tych formularzy, no i wtedy często jest tak, że ktoś traci cierpliwość
— dodała aktorka.

W mediach społecznościowych natychmiast pojawiło się mnóstwo komentarzy. Internauci zarzucają aktorce, że opowiadając o swoim autyzmie próbuje wzbudzić w widzach litość.
Z takimi opiniami nie zgadza się Monika Richardson, która poświęciła temu wpis na Instagramie.
To bardzo ważne, co powiedziała Paulina i brawo za odwagę. Pamiętajmy, że dziewczyny w spektrum trudniej zauważyć i często one same dłużej nie potrafią sięgnąć po diagnozę. Raczej uważają, że są "głupiutkie", "powolne", albo "niedostosowane". Czasem tak sądzi też świat wokół nich. A tymczasem to takie samo inne "okablowanie" mózgu, co u chłopców
- zwróciła uwagę dziennikarka.

"Bardzo się cieszę, że są tak odważne i mądre osoby jak Paulina w naszym show-biznesie i bardzo jej kibicuję w tym programie. Uważam, że za samo tak ekstremalne wyjście ze strefy komfortu należy jej się Kryształowa Kula. A że przy okazji ślicznie tańczy, to należy jej się podwójnie. Brawo"
— dodała.



Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze