Szach mat. Jabłczyńska formalnie przeprasza Grocholę i jednym ruchem wygrywa całą aferę

Prawnicy Katarzyny Grocholi wysłali jej przedsądowe wezwanie. Joanna Jabłczyńska miała przeprosić i zapłacić. Zrobiła jedno i drugie, ale przy okazji rozkręciła zbiórkę charytatywną, która w kilkanaście godzin przebiła pierwotny cel i to ponad trzykrotnie. Internauci nie mają wątpliwości, kto w tej aferze wyszedł na tym najlepiej.

3 minut czytania
Szach mat. Jabłczyńska formalnie przeprasza Grocholę i jednym ruchem wygrywa całą aferę
← Powrót na niezalezna.pl
Szach mat. Jabłczyńska formalnie przeprasza Grocholę i jednym ruchem wygrywa całą aferę

Wezwanie, przeprosiny, przelew

Od kilku dni obserwujemy w sieci aferę, niczym dobry serial. W rolach głównych: Joanna Jabłczyńska i Katarzyna Grochola, chociaż znalazła się i drugoplanowa Szelągowskiej.

Sprawa nabrała formalnego charakteru, gdy Jabłczyńska otrzymała od pełnomocnika Katarzyny Grocholi przedsądowe wezwanie. Żądania były konkretne: publikacja przeprosin o wskazanej treści oraz wpłata 5 tysięcy złotych na Fundację Rak’n’Roll. Aktorka nie zwlekała. W nagraniu wyjaśniła, że choć wierzy w swoją rację, chce uniknąć sali sądowej, bo, niezależnie od wyniku, taki proces oznaczałby dla obu stron tylko niepotrzebny stres i koszty.

Koroniewska potwierdziła, że nie ma kontaktu z Szelągowską. Wcześniej były bardzo blisko
Joanna Koroniewska i Dorota Szelągowska przez lata nie ukrywały swojej bliskiej relacji. Wspólnie spędzały czas także w Hiszpanii, a ich rodziny dobrze się znały. Teraz okazuje się, że sytuacja się zmieniła. Jak podał Pudelek, kobiety od kilku miesięcy nie utrzymują kontaktu, a Koroniewska przestała obserwować Szelągowską na Instagramie. Sama aktorka potwierdziła później, że od wielu miesięcy nie mają ze sobą kontaktu.

Na jej profilu pojawił się więc oficjalny, napisany przy użyciu AI, w pełni sformalizowany tekst przeprosin, za naruszenie dóbr osobistych Grocholi w postaci czci, dobrego imienia, godności osobistej, autorytetu zawodowego i reputacji w środowisku filmowym. Sama Jabłczyńska w opisie przyznała wprost, że materiał powstał przy pomocy sztucznej inteligencji. Dodała też potwierdzenie przelewu żądanej kwoty na wskazaną fundację.

Zbiórka, która wymknęła się spod kontroli

Na tym jednak Jabłczyńska nie poprzestała. Skoro i tak temat generuje ogromne zasięgi, postanowiła wykorzystać je do czegoś dobrego i uruchomiła na Pomagam.pl własną, publiczną zbiórkę na rzecz tej samej fundacji Rak’n’Roll, którą wcześniej niejednokrotnie wspierała. Cel ustawiła na 50 tysięcy złotych. Efekt przerósł najśmielsze oczekiwania: w piątek, 4 września, tuż po godzinie 8 rano, na koncie zbiórki było już ponad 155 tysięcy złotych, czyli ponad trzy razy więcej, niż zakładała.

Na koniec swojego oświadczenia aktorka dodała jeszcze jedną, dość wymowną prośbę, by w komentarzach pod jej postami nikt nie naruszał niczyich dóbr osobistych. I zamknęła temat krótkim:

„Ja już nie chcę przepraszać za przeprosiny”.
Nagły zwrot akcji w aferze Jabłczyńska-Grochola. Najpierw oskarża, teraz przeprasza
Ta afera robi się ciekawsza niż sam zapowiadany film. Jeszcze wczoraj Dorota Szelągowska nazywała Joannę Jabłczyńską „złym człowiekiem” w nagraniu, które obiegło cały internet. Dziś usunęła je ze swojego profilu i opublikowała w zamian coś, czego nikt się nie spodziewał: przeprosiny.

Internet ogłasza zwycięzcę

Choć formalnie to Jabłczyńska musiała ustąpić i przeprosić, w oczach internautów to ona wyszła z tej afery z tarczą. W komentarzach roi się od stwierdzeń, że aktorka na całej sprawie właściwie zyskała, jak w totolotka, podczas gdy jej przeciwniczki, Grochola i Szelągowska, w opinii publicznej wyszły na tym jak bankrutki wizerunkowe.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze