Śmiertelna pułapka w polskim lesie. Leśniczy zamarł, jak zobaczył

To miał być rutynowy obchód, a skończyło się na mrożącym krew w żyłach odkryciu. Leśnicy z Nadleśnictwa Świerczyna natrafili na dzikie wysypisko, które jest dosłownie tykającą bombą biologiczną. Ktoś z pełną premedytacją porzucił w lesie zużyte strzykawki i igły. Służby biją na alarm, a poszukiwacze grzybów i spacerowicze muszą mieć oczy dookoła głowy.

3 minut czytania
Śmiertelna pułapka w polskim lesie. Leśniczy zamarł, jak zobaczył
fot. Nadleśnictwo Świerczyna
← Powrót na niezalezna.pl
Śmiertelna pułapka w polskim lesie. Leśniczy zamarł, jak zobaczył

Szokujące znalezisko ukryte w mchu

Gdy leśniczy z Dąbrowy przeczesywał teren, natknął się na scenę rodem z najgorszego koszmaru. Na ziemi leżał pojemnik po brzegi wypchany odpadami medycznymi. Co gorsza, zawartość częściowo wysypała się na zewnątrz, a wokół walały się kolejne, zużyte igły i strzykawki. Bezczelność i brak wyobraźni sprawcy, który postanowił urządzić sobie z lasu darmowy punkt utylizacji, po prostu przeraża.

Szokujące znalezisko w tyskim parku. Musiały interweniować służby
Niedzielne popołudnie w Parku Północnym w Tychach skończyło się bardzo nietypową interwencją Straży Miejskiej. Funkcjonariusze znaleźli w cieku wodnym martwego boa dusiciela, egzotycznego węża, który w Polsce nie miał żadnych szans na przeżycie. Wszystko wskazuje na to, że ktoś po prostu go tam porzucił.

Sami leśnicy nie kryją ogromnego wzburzenia. W wydanym komunikacie napisali wprost:

To jeden z tych widoków, na które nie ma słów i naszej zgody.

Trudno im się dziwić - to skrajna nieodpowiedzialność, która może kogoś kosztować zdrowie.

Wystarczy jedno ukłucie. Finał może być tragiczny

Sprawa jest śmiertelnie poważna. To nie są zwykłe papierki po batonach czy puste butelki, do których niestety polskie lasy zdążyły już przywyknąć. Odpady medyczne to biologiczne zagrożenie najwyższego stopnia. Przypadkowe nadepnięcie czy ukłucie brudną, zużytą igłą przez grzybiarza, spacerującego psa, czy - co najgorsze - bawiące się w pobliżu dziecko, to gotowy dramat.

fot. Nadleśnictwo Świerczyna

Służby leśne otwarcie ostrzegają:

posprzątanie takiego znaleziska wymaga ekstremalnej ostrożności

Kontakt ze strzykawką niewiadomego pochodzenia to w skrajnych przypadkach bezpośrednie zagrożenie życia. Cierpią zresztą nie tylko ludzie, ale też skażona gleba i dzika zwierzyna.

Las to nie darmowy utylizator!

Pracownicy nadleśnictwa zadają retoryczne, ale bardzo bolesne pytanie: jak mają dbać o bezpieczeństwo turystów, skoro jacyś bezmyślni wandale fundują im takie pułapki? Odpady medyczne podlegają rygorystycznym procedurom i muszą być spalane w specjalistycznych zakładach. Ktoś ewidentnie chciał zaoszczędzić na legalnej utylizacji, stawiając na szali bezpieczeństwo innych.

Szokujące zachowanie świadków strzelaniny w Sanoku
Mrożące krew w żyłach sceny z Sanoka obiegły całą Polskę. Policjanci i strażacy próbowali obezwładnić agresywnego mężczyznę. Padły strzały. Na nagraniach widać ludzi przechodzących tuż obok. Dlaczego świadkowie nie zeszli z linii zagrożenia?

Apel Nadleśnictwa Świerczyna jest krótki, dosadny i nie pozostawia złudzeń:

Las nie jest śmietnikiem. Tym bardziej nie jest miejscem na odpady medyczne.

Jeśli wybierasz się w najbliższym czasie na spacer czy grzybobranie - patrz pod nogi i zachowaj podwójną czujność!

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze