Rząd Tuska w panice przed referendum w Krakowie. Ściągnęli samego pułkownika Sienkiewicza

W Krakowie zbliża się referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego, a atmosfera wokół głosowania robi się coraz bardziej gorąca. Według wielu komentatorów rząd Donalda Tuska i sprzyjające mu media robią wszystko, by frekwencja była jak najniższa, ponieważ tylko wtedy referendum będzie nieważne. I właśnie to budzi największe emocje.

3 minut czytania
Rząd Tuska w panice przed referendum w Krakowie. Ściągnęli samego pułkownika Sienkiewicza
Pułkownik Sienkiewicz przekonuje, że referendum to „polityczna gra” i że mieszkańcy powinni je zbojkotować
← Powrót na niezalezna.pl
Rząd Tuska w panice przed referendum w Krakowie. Ściągnęli samego pułkownika Sienkiewicza

Cisza w mediach ogólnopolskich. „Dlaczego nikt nie mówi o terminie?”

Sprawą zainteresowała się nawet KRRiT, która zwróciła uwagę na brak rzetelnej informacji dla opinii publicznej. Mieszkańcy Krakowa zwracają uwagę, że ogólnopolskie media praktycznie nie informują:

• kiedy odbędzie się referendum,

• czego dotyczy,

• jakie są argumenty za i przeciw,

• dlaczego w ogóle zostało ogłoszone.

To o tyle zaskakujące, że mówimy o jednym z największych miast w Polsce i decyzji dotyczącej jego prezydenta.

Co oni ukrywają? KRRiT alarmuje: publiczne media chcą przemilczeć ten temat
Już za tydzień, 24 maja w Krakowie odbędzie się referendum w sprawie o odwołanie prezydenta Aleksandra Miszalskiego, polityka wywodzącego się z obozu Donalda Tuska. Sprawa budzi ogromne emocje w mieście, a mieszkańcy mają zdecydować, czy chcą zakończyć jego kadencję przed czasem. Tymczasem, jak wynika z monitoringu KRRiT, publiczne media praktycznie nie informują o referendum, choć powinny rzetelnie przedstawiać obywatelom wszystkie procesy demokratyczne.

I teraz do akcji wkracza on: pułkownik Bartłomiej Sienkiewicz

W ostatnich dniach pojawiły się apele polityków, celebrytów, a nawet aktorów zaprzyjaźnionych z Koalicją 13 grudnia by… nie brać udziału w referendum.

Najgłośniejszy z nich to wystąpienie Bartłomieja Sienkiewicza, byłego ministra kultury, obecnie europosła. Sienkiewicz przekonuje, że referendum to „polityczna gra” i że mieszkańcy powinni je zbojkotować.

Komentatorzy zauważają, że to ten sam polityk, który w przeszłości był bohaterem głośnych kontrowersji, jak ta z podpaleniem budki pod ambasadą Rosji w Warszawie.

Kto jeszcze namawia do bojkotu?

Według lokalnych źródeł i relacji mieszkańców, do grona osób apelujących o nieuczestniczenie w referendum dołączyli m.in.:

• lokalni radni Koalicji Obywatelskiej,

• politycy związani z obozem rządzącym,

• część miejskich aktywistów, którzy argumentują, że „to nie czas na zmianę prezydenta”.

Do niepójścia na referendum namawia również aktor Mateusz Janicki.

Wszystkie te apele mają jeden wspólny cel: obniżyć frekwencję.

Gdzie tu demokracja? „Zasady działają tylko wtedy, gdy są wygodne?”

Krytycy takiej strategii zwracają uwagę, że referendum jest narzędziem demokracji, mieszkańcy mają prawo decydować o władzach miasta, a namawianie do bojkotu to de facto próba unieważnienia głosowania.

To miało zostać między nimi. Wpadka radnej hitem internetu
To miała być prywatna wiadomość, wysłana po cichu i bez świadków, żeby załatwić mężowi dodatkową fuchę. Tymczasem radna z PSL Agnieszka Stolarczyk opublikowała ją na swoim profilu zupełnie publicznie. I choć wpis szybko zniknął, jego treść zdążyła już obiec sieć.

Pojawiają się głosy, że politycy, którzy na co dzień mówią o „standardach demokratycznych”, teraz zachęcają do ich obejścia, jeśli wynik mógłby być dla nich niekorzystny.

Referendum już w najbliższą niedzielę

To kluczowa informacja, którą, jak twierdzą mieszkańcy, media ogólnopolskie pomijają. Tymczasem to właśnie w niedzielę krakowianie zdecydują, czy prezydent Miszalski pozostanie na stanowisku.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze