W niedzielny wieczór, tuż przed finałem mistrzostw świata w piłce nożnej, posłanka klubu parlamentarnego Centrum Izabela Bodnar opublikowała na platformie X wpis wspierający reprezentację Hiszpanii. Do życzeń dołączyła jednak nietypowe zdjęcie z wakacji: siedzi na pokładzie łodzi, uśmiechnięta, z bosymi stopami opartymi o grzbiet ogromnego tuńczyka, obok leży druga, mniejsza ryba.

Problem w tym, że Bodnar od lat kojarzona jest z zaangażowaniem w sprawy ochrony zwierząt. W przeszłości głośno popierała postulaty organizacji Otwarte Klatki, między innymi zakaz hodowli zwierząt na futra, odejście od chowu klatkowego czy powołanie Rzecznika Ochrony Zwierząt.

Gozdyra pyta wprost
Jako pierwsza głośno zareagowała dziennikarka Polsat News Agnieszka Gozdyra, która skierowała do posłanki bezpośrednie pytanie o to, jak bardzo trzeba nie mieć stylu i empatii, żeby zrobić sobie takie zdjęcie, a potem je opublikować. Jej wpis szybko zebrał tysiące odpowiedzi i stał się punktem wyjścia do dalszej wymiany zdań.

Jak broniła się Bodnar
Posłanka nie zostawiła zarzutów bez odpowiedzi. W kolejnym wpisie stwierdziła, że każdy, kto kiedykolwiek jadł sushi, nie ma prawa jej pouczać, bo sam korzysta z ryb złowionych przez kogoś innego.
Argument nie do końca chwycił. Wielu komentujących zwracało uwagę, że sushi jadane od czasu do czasu w restauracji to zupełnie inna skala niż prywatny połów dużych ryb podczas zagranicznych wakacji. Na taką rozrywkę Polaków po prostu nie stać. Porównanie posłanki z przeciętnym konsumentem sushi uznano więc za chybione i oderwane od rzeczywistości finansowej statystycznego Polaka.

Gozdyra dogrywa aferę
Agnieszka Gozdyra wróciła do tematu i przypomniała stary post Bodnar z 2023 roku, w którym posłanka deklarowała poparcie dla postulatów Otwartych Klatek, czyli zakazu hodowli zwierząt na futra, odejścia od klatek czy powołania Rzecznika Ochrony Zwierząt. Zasugerowała, że wczorajsza fotografia z tuńczykami pokazuje prawdziwe, użytkowe podejście posłanki do zwierząt, pozbawione empatii, o której wcześniej mówiła w kampanii.
Bodnar przez lata budowała wizerunek polityczki wrażliwej na los zwierząt, angażując się w kampanie organizacji prozwierzęcych jeszcze jako reprezentantka Polski 2050. Rozdźwięk między tamtymi deklaracjami a wakacyjnym zdjęciem z trofeami z połowu okazał się na tyle wyrazisty, że temat błyskawicznie podchwyciły media i politycy z różnych stron sceny.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze