Popularność przyszła dopiero po czterdziestce. Jacek Braciak nie czuł, że aktorstwo to jego przeznaczenie

Jacek Braciak od lat uchodzi za jednego z najbardziej wyrazistych i nieprzewidywalnych polskich aktorów. Choć widzowie kojarzą go z mocnymi rolami i charakterystyczną ekranową charyzmą, jego droga do sukcesu była daleka od filmowego mitu o błyskawicznej karierze. Wręcz przeciwnie — Braciak przez lata funkcjonował na uboczu show-biznesu, a popularność przyszła do niego dopiero po czterdziestce.

3 minut czytania
Popularność przyszła dopiero po czterdziestce. Jacek Braciak nie czuł, że aktorstwo to jego przeznaczenie
Jacek Braciak/akpa.pl
← Powrót na niezalezna.pl
Popularność przyszła dopiero po czterdziestce. Jacek Braciak nie czuł, że aktorstwo to jego przeznaczenie

Sam aktor wielokrotnie przyznawał, że nigdy nie czuł się stworzony do zawodu aktora. „Nigdy nie czułem się specjalnie atrakcyjny ani predestynowany do bycia aktorem” — mówił w jednym z wywiadów. Dziś trudno w to uwierzyć, bo jego ekranowa obecność należy do najbardziej charakterystycznych w polskim kinie.

Zanim zdobył uznanie krytyków i publiczności, długo grywał role epizodyczne i drugoplanowe. Nie był celebrytą, nie pojawiał się regularnie na okładkach magazynów ani branżowych bankietach. Do dziś zresztą unika gwiazdorskiego stylu życia. „Nie lubię gwiazdorzenia. To jest śmieszne” — mówił z typowym dla siebie dystansem.

Zadymione kluby, czerwone latarnie i młody Lennon. To będzie gratka dla fanów The Beatles
W Hamburgu, Monachium i Liverpoolu rozpoczęły się zdjęcia do serialu „Hamburg Days”, opowiadającego o czasie, jaki muzycy grupy The Beatles spędzili w Hamburgu na początku swojej kariery. Wraz ze startem prac nad produkcją ogłoszono również jej obsadę. To drugi – po szykowanych na 2028 rok filmach Sama Mendesa – duży projekt związany z Czwórką z Liverpoolu.

Wielu reżyserów podkreśla, że siła Braciaka tkwi w autentyczności. Potrafi grać bohaterów pogubionych, zmęczonych życiem, pełnych wewnętrznych pęknięć — być może dlatego, że sam dobrze zna poczucie niedopasowania.

„Ludzie myślą, że aktorzy są odważni. Wielu z nas jest po prostu bardzo przestraszonych”

— przyznał szczerze w jednej z rozmów.

To właśnie ta emocjonalna prawda sprawiła, że jego role zaczęły być zauważane jako wyjątkowe. Przełomem okazał się między innymi film Róża, po którym krytycy zaczęli mówić o nim jako o jednym z najwybitniejszych aktorów swojego pokolenia. Co ciekawe, sam Braciak nigdy nie sprawiał wrażenia człowieka zachłyśniętego sukcesem. „Popularność przyszła za późno, żebym zwariował” — żartował.

Pisał hity dla innych, teraz sam wchodzi do gry. DrySkull zebrał top polskiej sceny
Przez lata stał za największymi nazwiskami polskiej sceny muzycznej, ale sam pozostawał w cieniu. DrySkull — producent hitów Mroza, Podsiadły czy hymnów Męskiego Grania — właśnie postanowił zrobić krok do przodu. Na debiutanckiej płycie „Salon” zebrał artystów z absolutnej ekstraklasy i po raz pierwszy tak otwarcie opowiedział o ambicjach, sukcesie i kulisach pracy z gwiazdami.

Mało kto wie, że w środowisku teatralnym od dawna uchodził za aktora o znakomitym wyczuciu komediowym. Widzowie częściej pamiętają go z ról dramatycznych, ale koledzy po fachu podkreślają jego niezwykły timing i talent do improwizacji. Sam aktor nie lubi jednak nadmiernie analizować swojej pracy. Bardziej ufa intuicji niż aktorskim teoriom.

Braciak często mówi również o zawodzie bez upiększeń. „Aktorstwo jest trochę żebraniem o uwagę” — stwierdził kiedyś gorzko. W jego wypowiedziach trudno znaleźć patos czy budowanie własnej legendy. Jest raczej szczerość, autoironia i dystans do samego siebie.

Miłość, która pojawiła się po sześćdziesiątce. Stenka i Jakubik zaskoczą
Twórca „Piosenek o miłości”, Tomasz Habowski, realizuje w rodzinnej Bielsku-Białej kolejny film. Jest nim komediodramat „Radioamator” z Arkadiuszem Jakubikiem i Danutą Stenką w rolach głównych. Zdjęcia powstają obecnie na Osiedlu Karpackim. W pozostałych rolach występują Magdalena Koleśnik i Robert Talarczyk.

Być może właśnie dlatego zdobył sympatię widzów. W czasach celebryckiego blichtru pozostał kimś autentycznym — aktorem, który nie próbuje być gwiazdą za wszelką cenę.

„Nigdy nie marzyłem o sławie. Raczej o tym, żeby mieć co robić”

— przyznał. I właśnie ta zwyczajność sprawia, że Jacek Braciak pozostaje jedną z najbardziej fascynujących postaci polskiego kina.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze