Dla wielu wciąż jest symbolem początku lat 90. – Ewa Wachowicz zdobyła koronę Miss Polonia w 1992 roku i od tamtej pory nie zniknęła z medialnego krajobrazu. Programy kulinarne, udział w popularnych formatach rozrywkowych, stała obecność w show-biznesie – wszystko to zbudowało obraz kobiety spełnionej i silnej. Ale za tą historią od lat ciągnie się też mroczniejszy wątek.

W 2025 roku głośno zrobiło się o filmie "Zabić Miss", poświęconym dramatycznym losom Agnieszki Kotlarskiej, zamordowanej przez stalkera. Wachowicz wystąpiła w dokumencie, opowiadając o własnych doświadczeniach z prześladowaniem sprzed lat – listach z zakładu karnego, strachu rodziców, czujności, która na długo stała się codziennością.
Jak się okazało, niemal równolegle z premierą dokumentu, Wachowicz ponownie znalazła się w podobnej sytuacji. Otrzymywała groźby, które uznała za na tyle poważne, że zgłosiła je na policję. W rozmowie z mediami przyznała, że funkcjonariusze zareagowali natychmiast – sprawca w ciągu tygodnia usłyszał zarzuty.

To nie była opowieść podszyta sensacją. Raczej spokojna relacja kogoś, kto wie, że takie historie potrafią kończyć się tragicznie – i że milczenie bywa najgorszym rozwiązaniem.
Wachowicz zwróciła uwagę na coś, o czym rzadko mówi się głośno: ofiary stalkingu często nie chcą opowiadać o swoich przeżyciach. Wstyd, strach, nadzieja, że „samo minie”. Przypadek Agnieszki Kotlarskiej wraca tu jak bolesny punkt odniesienia – symbol tego, co może się stać, gdy sygnały ostrzegawcze zostaną zlekceważone.

Nie było dramatycznych deklaracji ani ostrych słów. Raczej ulga, że tym razem system zadziałał, i refleksja, że nawet po latach sława potrafi mieć swoją cenę. Historia Ewy Wachowicz pokazuje, że pewne zagrożenia nie znikają wraz z czasem...










Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze