Niemcy ukradli nam pół miliona dzieł sztuki. Skala grabieży to aż 43 proc. naszego dorobku kulturowego

Pierścień Zygmunta Starego wraca do Polski i to dobra wiadomość. Ale w czasie II Wojny Światowej Niemcy ukradli i wywieźli 516 000 dzieł sztuki i 15 milionów książek. To jest aż 43 procent całego dorobku kulturowego narodu. Grabież, którą Niemcy przeprowadzili w Polsce, wciąż nie została rozliczona. Szacunkowa wartość to ok. 14 miliardów dolarów. Jak długo jeszcze, nasz dorobek ponad 1000-letniego Państwa Polskiego, będzie w niemieckich willach, w prywatnych rękach potomków złodziei i nazistów?

4 minut czytania
Niemcy ukradli nam pół miliona dzieł sztuki. Skala grabieży to aż 43 proc. naszego dorobku kulturowego
← Powrót na niezalezna.pl
Niemcy ukradli nam pół miliona dzieł sztuki. Skala grabieży to aż 43 proc. naszego dorobku kulturowego

Planowali to jeszcze przed wojną

Grabież polska nie była dziełem przypadku ani wojennego chaosu. Przygotowania do zagarnięcia dzieł sztuki o największej wartości władze niemieckie prowadziły jeszcze przed inwazją na Polskę. W tym celu nad Wisłę wysyłano ekspertów, by pod płaszczykiem akademickiej współpracy prowadzili wstępne oceny i inwentaryzacje.

Plan systematycznej grabieży państwowych i prywatnych zbiorów sztuki, których spisy zostały sporządzone przez niemieckich historyków sztuki na podstawie naukowych kontaktów przedwojennych i częstych wizyt w muzeach i kolekcjach polskich, został zrealizowany poprzez powołanie kilku organizacji, które 1 września 1939 roku przekroczyły granice Polski razem z regularną armią. 

Bydlaki z Niemiec chcą handlować ludzkim cierpieniem [ZDJĘCIA]
Ponad 100 nazwisk Polaków skazanych na śmierć przez nazistowskie sądy, list dziecka z obozu na Majdanku, dokumenty sterylizacji więźnia Dachau, opaski z gwiazdą Dawida – wszystko to niemiecki dom aukcyjny Felzmann wystawił na sprzedaż. Niemcy przyzwyczaili nas już, że dorabiają się na ludzkim cierpieniu – od niewolniczej pracy Polaków w czasie wojny, przez grabież Warszawy. Dziś ich potomkowie handlują pamięcią o zamordowanych. Gdzie są granice etyki?

Ogółem Niemcy dokonali w okupowanej Polsce rabunku ok. 516 000 pojedynczych dzieł sztuki o szacowanej wartości 11–14 miliardów dolarów.  Inne szacunki idą znacznie wyżej, ponieważ według Jana Pruszyńskiego szacunkowa wartość rynkowa dzieł sztuki zrabowanych przez Niemców i Rosjan w Polsce w latach 1939–1945 wynosi 30 miliardów dolarów. 

Powojenne szacunki wskazują na ubytek ok. 2800 obrazów znanych europejskich szkół malarskich, 11 000 obrazów malarzy polskich, 1400 wartościowych rzeźb, 15 milionów książek z różnych okresów i 75 000 rękopisów. 

Niemcy z determinacją niszczyli i rabowali książki i archiwalia, ponieważ było to dla nich bardzo ważne w kontekście zaplanowanej degradacji kulturalnej społeczeństwa polskiego. Biblioteki naukowe padały głównie ofiarą grabieży i destrukcji, natomiast zwykłe biblioteki, np. szkolne, po prostu unicestwiano. Tylko w Poznaniu zgromadzono w składnicach około 3 milionów tomów, z których co najmniej jedna trzecia spłonęła w wyniku nalotu alianckiego w maju 1944 roku. 

Grabieżcy nie spieszyli się do końca

Hitlerowcy grabieżczą politykę prowadzili do samego końca okupacji. Podczas lata 1944 roku, tylko z Generalnej Guberni odchodziło dziennie 50 pociągów ze zrabowanym polskim mieniem. O ile fabryki czy gospodarstwa rolne można było po wojnie odbudować, o tyle straty, jakie poniosła polska kultura, były w dużym stopniu nieodwracalne. Badacze szacują, że podczas wojny i okupacji nasz kraj utracił aż 43 procent dóbr kulturalnych. Warszawa została zamieniona w morze ruin, a spośród 987 obiektów zabytkowych ocalały jedynie 64. 

„Młodzieniec” — największa zagadka

Na tle tych liczb wyróżnia się jedna strata, która do dziś nie daje spokoju. To „Portret młodzieńca” Rafaela Santi.

W 1939 roku trzy najcenniejsze malowidła Czartoryskich trafiły do skrzyni oznaczonej literami „LRR”, czyli: Leonardo, Rafael, Rembrandt. Niemcy odnaleźli jednak skrytkę i ukradli dzieła. „Portret młodzieńca” najpierw trafił do Berlina, gdzie planowano umieszczenie go w muzeum Hitlera w Linzu. Rywalizację o obraz między Hermannem Göringiem a generalnym gubernatorem Hansem Frankiem wygrał Frank i dzieło powróciło do Krakowa, do ośrodka władzy Generalnego Gubernatorstwa na Wawelu. 

Po 87 latach Niemcy oddają królewski skarb. Nie tylko pierścień Jagiellonów wraca do Polski
Złoty pierścień króla Zygmunta Starego, zrabowany we wrześniu 1939 roku, ma wrócić do Polski w czerwcu 2026 roku. Niemcy wybrali na ten gest symboliczną datę, 35. rocznicę Traktatu o dobrym sąsiedztwie. Ale za tym pięknym gestem kryje się bardzo niewygodne pytanie: dlaczego dopiero teraz i co Niemcy chcą w zamian?

I tu ślad się urywa. Losy obrazu są znane do 1945 roku. Zaginął w czasie II wojny światowej, a jego ślad urywa się na Dolnym Śląsku. 

Jedni uważają, że wisi nad kominkiem w prywatnej rezydencji na przedmieściach Berlina. Według drugich leży w skrytce w pilnie strzeżonym banku. Są też tacy, którzy twierdzą, że został zniszczony w pożarze podczas bombardowania aliantów.  W Muzeum Czartoryskich w Krakowie wisi do dziś oryginalna, pusta rama, czyli milczący symbol tego, czego Polska wciąż nie odzyskała.

Szukamy wciąż i nie tylko w Niemczech 

Ministerstwo kultury prowadzi obecnie 224 sprawy związane ze zwrotem zabytków z 21 państw.  Polska szuka swoich skarbów nie tylko za Odrą. W szwedzkich zbiorach muzealnych są księgi, manuskrypty, ale też paradna zbroja króla Zygmunta Augusta, portret Jana Kazimierza pędzla Daniela Schultza, popiersia Jana Kazimierza i Ludwiki Marii, portret przyszłego króla Władysława IV z warsztatu Petera Paula Rubensa oraz miecz przypasany Władysławowi IV przez papieża Urbana VIII. 

Pierścień Zygmunta Starego wraca do Polski i to dobra wiadomość. Ale 516 000 dzieł czeka wciąż za granicami. A „Młodzieniec” Rafaela milczy gdzieś w ciemności od 1945 roku.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze