Informację o śmierci brytyjskiego wokalisty i gitarzysty potwierdziły media na całym świecie, m.in. BBC i Sky News Sky News.

W oświadczeniu rodziny przekazano:
„Z ogromnym smutkiem informujemy o śmierci naszego ukochanego Chrisa. Odszedł spokojnie w szpitalu, otoczony rodziną.”
Muzyk pozostawił żonę i dwoje dzieci.

Ikona rocka, bluesa i… świątecznej tradycji
Chris Rea był jednym z najbardziej rozpoznawalnych głosów brytyjskiej sceny.
W ciągu ponad 50-letniej kariery nagrał 25 albumów, sprzedał ponad 40 milionów płyt i stworzył przeboje, które przeszły do historii: „The Road to Hell”, „Josephine”, „On the Beach” czy „Auberge”.
Ale to „Driving Home for Christmas” sprawiło, że jego nazwisko co roku wracało na listy przebojów, a miliony ludzi na całym świecie zaczynały świąteczne przygotowania właśnie od jego charakterystycznego, ciepłego głosu.

Ostatnie lata były dla niego trudne
Rea od lat zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi, w tym chorobą nowotworową i licznymi operacjami.
Mimo to do końca pozostawał aktywny artystycznie i cieszył się ogromnym szacunkiem fanów.

Fani żegnają legendę
W mediach społecznościowych pojawiła się fala wspomnień i wzruszeń.
Dla wielu jego odejście tuż przed świętami ma szczególny, symboliczny wymiar, bo to właśnie jego muzyka tworzyła grudniową atmosferę.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze