Kłopotliwe pożegnanie
Klamka zapadła. 68-letnia Christiane Amanpour przekazała, że po "wielu miesiącach przemyśleń i nieprzespanych nocach" odchodzi z CNN. Z telewizją, w której relacjonowała m.in. wojnę w Zatoce Perskiej czy oblężenie Sarajewa, była związana niemal od samych jej początków w 1983 roku. Choć zapewnia, że nie rzuca zawodu, jej pożegnalne słowa do redakcyjnych kolegów wywołały ciarki u zwolenników rzetelnego dziennikarstwa.
Pamiętajcie: bądźcie prawdomówni, nie neutralni"
- zaapelowała Amanpour.
Dla wielu obserwatorów to ostateczne, otwarte przyznanie się do tego, co od lat zarzucano CNN, że stacja systematycznie porzucała obiektywizm na rzecz kreowania wygodnej politycznie narracji i medialnej krucjaty.
Skandal na cały świat
To właśnie deklarowany brak neutralności doprowadził do jej największej wizerunkowej wpadki. Dziennikarka wielokrotnie dawała upust głębokiej niechęci do Donalda Trumpa, ale w listopadzie 2020 roku posunęła się o krok za daleko. Na antenie CNN rozpoczęła program od przypomnienia okrucieństw Nocy Kryształowej (nazistowskiego pogromu z 1938 roku), by chwilę później płynnie przejść do absurdalnego oskarżenia, że Trump przez cztery lata atakował rzekomo "te same wartości".

Szokujące zestawienie amerykańskiego prezydenta z działaniami hitlerowskich bojówek wywołało międzynarodową awanturę. W sprawę wmieszała się nawet izraelska minister, co ostatecznie zmusiło dziennikarkę do gęstego tłumaczenia się i oficjalnych przeprosin. Niesmak jednak pozostał.
Zmierzch "lewicowej aktywistki"?
Jej obsesja na punkcie byłego i przyszłego prezydenta Stanów Zjednoczonych była tak silna, że potrafiła publicznie uderzyć we własnych szefów. W maju 2023 roku, podczas wystąpienia na prestiżowym Uniwersytecie Columbia, ostro skrytykowała ówczesnego szefa CNN za zorganizowanie spotkania z Trumpem z udziałem publiczności. Dla Amanpour dopuszczenie prawej strony do głosu najwyraźniej nie mieściło się w definicji "prawdy".
Nic dziwnego, że niezależny serwis AllSides, badający polityczne odchylenia mediów, oficjalnie przypisał jej profilowi odchylenie w lewo ("Lean Left"). Z kolei konserwatywni komentatorzy z Media Research Center (NewsBusters) wprost określali ją mianem "lewicowej aktywistki". Sama zainteresowana oczywiście oburza się na te etykiety, zasłaniając się górnolotnie "obroną demokracji".

Fakty są jednak bezlitosne. Po latach brylowania na ekranach, jej pozycja systematycznie słabła. Od stycznia 2025 roku jej obecność na antenie mocno ograniczono, a do maja 2027 roku jej program ma pojawiać się zaledwie raz w tygodniu. Czas pokaże, gdzie teraz znajdzie miejsce dla swojego, pozbawionego neutralności, dziennikarstwa.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze