Program, w którym Meghan wcielała się w rolę perfekcyjnej pani domu, nie przekonał widzów ani krytyków. Styl „trad wife” w luksusowym wydaniu – ręcznie robione przekąski, designerskie wnętrza i rady oderwane od codzienności przeciętnego odbiorcy – szybko stał się obiektem internetowych żartów. Zamiast inspiracji pojawiło się znużenie, a zamiast zachwytu – pytania, dla kogo właściwie ten format powstał.

Jak informują amerykańskie media, rozważano jeszcze odcinki specjalne – m.in. świąteczne czy walentynkowe – ale na razie temat utknął w martwym punkcie. Jednocześnie sama Markle ma rozważać zmianę strategii. Zamiast długich odcinków – krótsze, bardziej bezpośrednie formy kontaktu z odbiorcami. W kuluarach mówi się nawet o mocniejszym skręcie w stronę mediów społecznościowych.
Tymczasem liczby nie pozostawiają złudzeń. Według oficjalnych danych Netflixa produkcja znalazła się dopiero w czwartej setce najchętniej oglądanych tytułów, notując 5,3 mln wyświetleń globalnie w pierwszej połowie 2025 roku. Jak na nazwisko, które wciąż budzi ogromne emocje – wynik rozczarowujący.

Sama Meghan wcześniej przekonywała, że wie, do kogo kieruje swój program, a krytyków określała jako osoby „próbujące zapłacić rachunki”. Internauci jednak bezlitośnie punktowali porady, które balansowały między banałem a luksusową abstrakcją – od krojenia warzyw na mniejsze kawałki jako „rozwiązania problemów z jedzeniem”, po suszone cytrusy jako idealny prezent.
Czy to koniec telewizyjnych ambicji Meghan Markle? Niekoniecznie. Bardziej prawdopodobne, że to kolejna próba odnalezienia formatu, który rzeczywiście trafi do odbiorców. Pytanie tylko, czy po tej porażce Netflix jeszcze raz zaryzykuje… czy księżna będzie musiała poszukać nowej sceny poza wielkimi platformami.




Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze