Nowe szczegóły sprawy Mameda Ch. ujawnia Wirtualna Polska. Dziennikarze dotarli do pisemnego uzasadnienia nieprawomocnego wyroku Sądu Rejonowego w Tarnowskich Górach. W lipcu 2026 roku sportowiec został skazany na 1,5 roku więzienia oraz 280 tys. zł grzywny. Sąd przypisał mu m.in. osiem czynów paserstwa, podżeganie do zniszczenia samochodów oraz naruszenie nietykalności policjantów.

Według ustaleń sprawa dotyczyła lat 2016–2017 i handlu tzw. samochodami-klonami. Chodziło o pojazdy skradzione w Czechach, którym następnie nadawano numery VIN i dokumentację pochodzącą z innych, rozbitych aut. Wśród samochodów, które miały trafić w ręce Mameda Ch., wymieniono m.in. BMW M6 GT, Porsche Panamerę oraz BMW 750 X-drive.
Szczególnie zwraca uwagę jedna z transakcji. Samochód, którego wartość rynkową oszacowano na 178,2 tys. zł, miał zostać kupiony przez sportowca za zaledwie 5 tys. euro. Kolejne pojazdy również miały być nabywane po cenach zdecydowanie niższych od ich wartości. Według sądu na nielegalne pochodzenie aut wskazywały m.in. brak pełnej dokumentacji, pojedyncze kluczyki, bardzo niskie ceny oraz nieprawidłowości w dokumentach.
W tle także podpalenie
To jednak niejedyny poważny wątek opisany w uzasadnieniu. W marcu 2017 roku Mamed Ch. miał spotkać się z Jakubem Ś., jednym z uczestników procederu. Podczas rozmowy pojawił się temat mężczyzny, który miał zawiadomić policję o nielegalnym przetrzymywaniu dzikich zwierząt przez Ś.

Według ustaleń sądu Mamed Ch. miał następnie zlecić podpalenie samochodu tego człowieka. W nocy z 11 na 12 kwietnia 2017 roku auto rzeczywiście stanęło w ogniu. Płomienie objęły również drugi samochód. Sprawców nie udało się jednak ustalić.
W sprawie pojawia się również incydent z 2018 roku, gdy policjanci zatrzymywali znajomego sportowca. Według ustaleń sądu Mamed Ch. próbował zablokować funkcjonariuszom drogę. Miał ich wyzywać, domagać się rozkucia zatrzymanego, a następnie uderzyć jednego z policjantów w klatkę piersiową. Krzyczał m.in.: „Zastrzelcie mnie, strzelajcie, kur...”
Mamed Ch. zapowiada apelację
Sportowiec konsekwentnie nie przyznaje się do winy. Twierdził, że nie wiedział o przestępczym pochodzeniu samochodów i zaprzeczał, by zlecał podpalenie. Po ogłoszeniu wyroku oświadczył: „nadal czuję się niewinny” i zapowiedział odwołanie.
Wyrok Sądu Rejonowego w Tarnowskich Górach jest nieprawomocny, dlatego ostateczne rozstrzygnięcie w tej sprawie jeszcze nie zapadło.



Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze