Maja Hyży od kilku dni dzieli się w mediach społecznościowych zdjęciami z rodzinnego wypoczynku. Wśród wakacyjnych publikacji pojawiło się jednak także szczere wyznanie dotyczące jej zdrowia i wyglądu.

Przypomnijmy, że niedawno piosenkarka przeszła korektę piersi oraz plastykę brzucha. W jednym z wywiadów wyjaśniała, że decyzję o operacjach podjęła po ciążach, które znacząco wpłynęły na jej ciało.
„Brzuch i piersi po ciążach stały się moimi największymi kompleksami. Moje ciało bardzo się zmieniło. Po jednej z nich rozszedł się mięsień prosty i często słyszałam, że jestem w ciąży, chociaż w niej nie byłam. Piersi też wyglądały zupełnie inaczej, bo wykarmiłam nimi czworo dzieci. Skoro miałam szansę by to poprawić, w ogóle się nad tym nie zastanawiałam. Każdej kobiecie będę mówić, żeby uzbierała ciężko zarobione pieniądze i zrobiła to, o czym marzy. Uczucie po jest nie do opisania”
– mówiła.

Tym razem artystka opublikowała na Instagramie refleksję na temat blizn, które pozostały po przebytych zabiegach i wcześniejszych doświadczeniach.
„Są dni, kiedy patrzę w lustro i nie widzę swojego wyglądu. Widzę wszystko co musiałam przeżyć, by dziś tu być. Blizny i ślady, które przypominają mi, jak długą drogę przeszłam”
– stwierdziła.

Jak dodała, z czasem zmieniło się jej podejście do własnego wyglądu.
„Był moment, kiedy przestałam marzyć o idealnym wyglądzie. Zaczęłam marzyć o tym, żeby po prostu nie stracić tego, co kocham”.
Piosenkarka przyznała również, że choć niektóre osoby zwracają uwagę na jej niedoskonałości, ona sama patrzy na siebie zupełnie inaczej.
„Są ludzie, którzy patrzą na mnie i widzą niedoskonałości. Ja patrzę na siebie i widzę dowód na to, że można przetrwać więcej, niż kiedykolwiek wydawało się możliwe. Są blizny, które odbierają mi pewność siebie. Moje przypominają, ile udało się wygrać”
– podsumowała.





Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze