Kina nie chcą pokazać ostatniego filmu z jego udziałem. Dziś Krzysztof Globisz kończy 68 lat

Jest jednym z najbardziej cenionych polskich aktorów. 11 lat temu lekarze prognozowali, że już nigdy nie powróci do aktorstwa. Teraz - najnowszym filmem z jego udziałem nie zainteresowała się żadna agencja filmowa. Dziś Krzysztof Globisz kończy 68 lat.

3 minut czytania

Krzysztof Globisz urodził się 16 stycznia 1957 w Siemianowicach Śląskich, w rodzinie ekonomisty i urzędniczki. Od wczesnej młodości planował, że zostanie aktorem. Po ukończeniu katowickiego liceum, trafił na studia na Wydziale Aktorskim Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie.

Krzysztof Globisz - kariera aktorska

Tuż po jej ukończeniu rozpoczął występy na deskach teatrów - najpierw Teatru Polskiego we Wrocławiu, a już w 1981 r. - z Narodowym Teatrem Starym w Krakowie, z którym związany jest do dzisiaj. Jego aktorskie kreacje na scenie przyniosły mnóstwo nagród na festiwalach w całej Polsce.

Równocześnie Krzysztof Globisz rozwijał karierę filmową. W 1983 r. zadebiutował u Andrzeja Wajdy w "Dantonie", by potem pojawić się w filmach m.in. Krzysztofa Kieślowskiego, Jana Jakuba Kolskiego czy Roberta Glińskiego. Globisz był także znany widzom telewizyjnym z udziału w licznym produkcjach serialowych.

Krzysztof Globisz przez lata kierował Wydziałem Aktorskim krakowskiej PWST, a potem został prorektorem uczelni. Otrzymał liczne nagrody i odznaczenia państwowe - na czele z Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz medalem "Zasłużony Kulturze Gloria Artis".

fot. AKPA

Krzysztof Globisz pokonał chorobę

Lipiec 2014 r. przyniósł nagłą i nieoczekiwaną zmianę. Krzysztof Globisz doznał wówczas rozległego udaru mózgu. Stało się to, gdy przyjechał do Warszawy na nagranie słuchowiska. Niedługo potem zadzwonił do żony Agnieszki, że źle się czuje. Zaniepokojona małżonka zareagowała natychmiast.

Krzysztof Globisz trafił do szpitala, a jego stan oceniano jako krytyczny. Lekarze prognozowali, że aktor już nigdy nie powróci do życia sprzed udaru, a powrót na scenę jest całkowicie nierealny. Udar wywołał m.in. niedowład części ciała Krzysztofa Globisza oraz istotne problemy z mówieniem.

Wówczas aktor wraz z żoną nie zgodzili się na to - rozpoczęli z pełną determinację i przy szerokim wsparciu środowiska aktorskiego - walkę o powrót Krzysztofa do życia sprzed choroby. Determinacja i ciężka praca szybko przyniosła owoce i Krzysztof Globisz powrócił na scenę już w grudniu 2015 r., gdy pojawił się symbolicznie jako Król Klaudiusz w inscenizacji "Hamleta" w Teatrze STU. Rok później - pojawił się w głównej roli w sztuce, którą Mateusz Pakuła napisał specjalnie dla niego - "Wieloryb The Globe".

Powrót na ekran

W kolejnych latach Krzysztof Globisz pojawiał się w niewielkich rolach w filmach oraz serialach telewizyjnych. W roli głównej na srebrny ekran powrócił w filmie "Prawdziwe życie aniołów" Artura Barona. To produkcja inspirowana życiem aktora, w której pojawili się m.in. Jerzy Trela, Kinga Preis czy Anna Dymna. Film został ciepło przyjęty przez krytykę.

fot. AKPA

- Krzysztof jest wciąż tym samym, absolutnie świadomym i rozumiejącym cały proces twórczy aktorem, będącym w stanie stworzyć bardzo ciekawą i oryginalną kreację samego siebie. A jego historia, poprzez swoją autentyczność, wiarygodność i swój pokrzepiający charakter, dla wielu ludzi, nie tylko tych na zakręcie, może stać się źródłem siły i znakiem nadziei. I dlatego warto ją opowiedzieć

- mówił w rozmowie z Kino Świat Artur W. Baron, reżyser "anielskiej" trylogii z udziałem Krzysztofa Globisza.

Film, którego nikt nie chce

Najnowszego filmu z udziałem Krzysztofa Globisza jednak w kinach nie zobaczymy. Chodzi o produkcję "Sny pełne dymu" w reżyserii Doroty Kędzierzawskiej. Film zaprezentowano w 2023 r. na 21. Festiwalu Filmów-Spotkań Niezwykłych w Sandomierzu. Podczas tego wydarzenia, Krzysztof Globisz otrzymał tytuł Aktora Niezwykłego i Koronę Sandomierską.

fot. AKPA

Portal Shownews poinformował jesienią 2024 r., że nikt nie chce dystrybuować filmu z Globiszem w roli głównej.

Nie wiem, czy ktokolwiek zdaje sobie sprawę, ile trudu, wysiłku i uporu wymagało od Krzysztofa nauczenie się roli. Sama się w którymś momencie przestraszyłam, że tekstu ma dużo za dużo. Ćwiczył, ćwiczył i ćwiczył... Każde słowo powtarzał setki razy, żeby nauczyć się wymawiać je prawidłowo. Byłam zdumiona długimi zdaniami, jakie bezbłędnie wypowiadał przed kamerą, do tego jak to finezyjnie i smakowicie było zagrane - mówiła Kędzierzawska z rozmowie z Shownews.