Miliony złotych wyparowały z budżetu
Jak podaje branżowy serwis "Press", akcjonariusze Agory zostali zmuszeni do podjęcia bardzo drastycznych kroków. Na nadzwyczajnym walnym zgromadzeniu zapadła ostateczna klamka - portale Gazeta.pl oraz Wyborcza zostają połączone w jedną spółkę. Powód? Wystarczy spojrzeć na przerażające wyniki finansowe za 2025 rok.
Liczby mówią same za siebie i są dla giganta wręcz bezlitosne. Z przytaczanych danych z KRS wynika, że spółka Gazeta.pl przy 105,8 mln zł przychodów przyniosła aż 13 milionów złotych straty. Sytuacja "Wyborczej" wcale nie wygląda lepiej - tam przy wpływach rzędu 183,6 mln zł, ostateczna dziura w budżecie wyniosła horrendalne 17 milionów. To łącznie 30 milionów złotych na potężnym minusie w zaledwie jeden rok! Trudno się dziwić, że właściciele wpadli w panikę.

Nowy dyrektor rzucony na głęboką wodę
Cały majątek przejmowanego portalu Gazeta.pl zostanie teraz wchłonięty przez "Wyborczą". Kto podejmie się karkołomnego zadania wyciągnięcia tego molocha z finansowego dołka? Od początku listopada stery dyrektora do spraw rozwoju biznesu i sprzedaży produktów reklamowych w połączonych strukturach obejmie Robert Staśkiewicz. To rynkowy weteran, który z firmą związany jest od 2002 roku, ale teraz dostał w swoje ręce prawdziwą tykającą bombę.
Nowy dyrektor ma zająć się budowaniem długofalowych relacji z kluczowymi klientami i strategicznymi rozwiązaniami, co w praktyce oznacza desperacką walkę o każdego reklamodawcę, by zasypać rosnącą przepaść w firmowej kasie. Staśkiewicz będzie raportował bezpośrednio do członka zarządu Bartłomieja Chmiela, a presja na szybkie odwrócenie katastrofalnego trendu będzie z pewnością mordercza.
Kto za to zapłaci?
Co tak naprawdę kryje się za tą wielką, medialną fuzją? Wydawca w oficjalnych komunikatach próbuje nieco pudrować rzeczywistość, używając gładkich korporacyjnych sformułowań o "uproszczeniu struktury". Prawda jest jednak znacznie bardziej brutalna i bolesna.

Zarząd Agory otwarcie przyznaje, że celem jest ograniczenie dublowania funkcji i drastyczne obniżenie potężnych kosztów administracyjnych. W języku biznesowym oznacza to jedno - radykalne zaciskanie pasa, ostre cięcia i szukanie oszczędności na każdym możliwym etapie. Czy połączenie dwóch nierentownych, przynoszących gigantyczne straty spółek w jednego molocha sprawi, że Agora wreszcie odbije się od dna, czy też to tylko przedłużanie agonii? Czas pokaże!


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze