Dramat zgwałconej policjantki. Gdzie są kobiety z piorunem? Gwiazda TV Republika nie gryzie się w język

Tragedia w policyjnych koszarach w Piasecznie poruszyła opinię publiczną. Policjantka została zgwałcona przez wysoko postawionego funkcjonariusza w miejscu, które powinno gwarantować bezpieczeństwo. Sprawa bulwersuje, ale równie głośno wybrzmiewa pytanie: gdzie są dziś te wszystkie aktywistki, które jeszcze niedawno maszerowały pod hasłem obrony kobiet? Dlaczego internet nie płonie od ich komentarzy?

3 minut czytania
Dramat zgwałconej policjantki. Gdzie są kobiety z piorunem? Gwiazda TV Republika nie gryzie się w język
Powrót na niezalezna.pl
Dramat zgwałconej policjantki. Gdzie są kobiety z piorunem? Gwiazda TV Republika nie gryzie się w język

Do tragedii doszło w koszarach oddziału prewencji, a więc miejscu, które powinno być symbolem ochrony i zaufania. Według ustaleń śledczych policjantka miała zostać skrzywdzona przez przełożonego. Sprawę badają służby, a opinia publiczna nie kryje oburzenia skalą dramatu i okolicznościami, które trudno sobie nawet wyobrazić.

To aż trudno sobie wyobrazić. To jest tak tragiczne

- nie kryje emocji w rozmowie z Blaskiem dziennikarka TV Republika, Ilona Januszewska. W obliczy tragicznych wydarzeń pojawia się pytanie, dlaczego na ulicach polskich miast nie ma protestów kobiet, które jeszcze nie tak dawno walczyły o swoje prawa.

Pan Blask: Po prostu wydarzenie?
Doszło do niewiarygodnego, niewyobrażalnego bestialstwa. Młoda policjantka została zgwałcona przez swojego pijanego dowódcę. Do zdarzenia doszło w Piasecznie. To tam dowódca pił wódkę razem z innymi policjantami, a potem pijany zgwałcił młodą dziewczynę.
Te panie teraz milczą. Nie ma protestów, nie ma wpisów w internecie. Jeśli już są, to incydentalne. To niestety pokazuje, że walczymy o swoje tylko wtedy, kiedy jest nam wygodnie. Oczywiście, trzeba też rozróżnić środowisko tych kobiet, które wychodziły na ulicę i krzyczały tylko po to, żeby w kraju narobić zamieszania. To właśnie to środowisko "piorunowe". Ono teraz milczy

- komentuje Januszewska. I dodaje:

Bardzo dobrze rozumiem, że kobiety chcą decydować o sobie. Bo sama jestem kobietą i w pierwszej kolejności to ja chcę decydować o sobie. Jednak kilka lat temu nie było w ogóle miejsca na konstruktywną rozmowę. Było tylko hasło: albo jesteś z nami, albo w.........j.

Januszewska przywołała też własne doświadczenia sprzed lat, kiedy jak spotkała się z agresją podczas protestów.

Rzeczniczka MSWiA nazywa gwałt na policjantce WYDARZENIEM. W sieci wielkie oburzenie
W Warszawie przełożony zgwałcił młodą policjantkę. Reakcja, czyli jego aresztowanie następuje po 48 godzinach. A rzeczniczka Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Karolina Gałecka nazywa całą sprawę WYDARZENIEM i twierdzi, że działania zostały podjęte niezwłocznie. Sieć wrze z oburzenia.
Szłam do Kościoła Świętego Krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Duża grupa kobiet zaczęła na mnie krzyczeć, zabarykadowały wejście do świątyni. Próbowałam im wtedy wytłumaczyć, że mam prawo wejść do kościoła. Poziom agresji był taki, że już wtedy widziałam, że to idzie w złą stronę

- przypomniała. Dziś, gdy w Piasecznie doszło do potwornej tragedii, na ulicach rzeczywiście panuje cisza. Nie ma masowych wpisów, nie ma ogólnopolskich manifestacji, nie ma głośnych deklaracji solidarności. A dramat policjantki, która, została skrzywdzona przez człowieka, któremu ufała, wciąż trwa.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze