Chciałbym przede wszystkim rozdzielić dwie sprawy. Tragedię ludzi, tych młodych kobiet, które wtedy były dziećmi od sprawy politycznej. Bo część mediów nie chce zauważyć, że w Kłodzku mamy do czynienia z polityką. I robią wszystko, żeby w kontekście afery pedofilskiej w Kłodzku o tej polityce nie mówić. Przedstawiciele mediów prorządowych, bo tak to trzeba powiedzieć, robili idiotów ze swoich widzów i słuchaczy, nie podając przynależności partyjnej skazanej kobiety czy po prostu okłamywali widzów, mówiąc, że tam wszystko wszyscy wiedzieli i zareagowali tak, jak trzeba
- zaczął dziś na antenie TV Republika Marcin Torz, który był gościem programu "Przyjaciele Republiki". To właśnie ten dziennikarz z Wrocławia jako pierwszy publicznie poinformował o tragedii na Dolnym Śląsku z udziałem Kamili L., byłej wysoko postawionej działaczki Koalicji Obywatelskiej.
Torz podkreślił jeszcze raz, że Kamila L. przez 9 miesięcy działała w partii mając zarzuty za pedofilię i zoofilię. W tym czasie, mimo tego, że w Kłodzku huczało od plotek, brała udział w dwóch kampaniach wyborczych. W tym jako pełnomocnik wyborczy. Mimo to z partii nikt jej nie wyrzucił. Do tego wszystkiego rzucił dwa nowe wątki na sprawę. Po pierwsze - Monika Wielichowska, czyli obecna wicemarszałek Sejmu jest bliską koleżanką skazanej Kamili L.
I tej bliskiej znajomości się nie wyprze. Przecież pani Wielichowska ma nawet zdjęcia z rodzicami Kamili L. Ta znajomość była, jest faktem
- dodał Torz. Przypomniał też, że Kamila L. mimo wyroku, wciąż zajmuje się swoimi dziećmi!
Ktoś powinien się pochylić nad losem Kamili L. i jej rodziny. Powinien ktoś zastanowić się nad tym, czy tam na pewno wszystko jest w porządku
- podsumował Torz.
Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze