Adwokat Paweł Kozanecki nie stawił się w areszcie. Jest list gończy — wraca sprawa „trumny na kółkach”

Adwokat Paweł Kozanecki miał stawić się do odbycia kary pozbawienia wolności. Nie przyszedł. Zniknął. Teraz policja publikuje jego wizerunek i apeluje o pomoc. Za Kozaneckim wystawiono list gończy. To kolejny zwrot w sprawie, która już wcześniej wywołała ogromne emocje. I to nie tylko przez wyrok, ale przede wszystkim przez jego własne słowa. W opublikowanym nagraniu określił wypadek jako „konfrontację bezpiecznego samochodu z trumną na kółkach.”

2 minut czytania
Adwokat Paweł Kozanecki nie stawił się w areszcie. Jest list gończy — wraca sprawa „trumny na kółkach”
Adwokat od „trumny na kółkach” nie stawił się w areszcie
← Powrót na niezalezna.pl
Adwokat Paweł Kozanecki nie stawił się w areszcie. Jest list gończy — wraca sprawa „trumny na kółkach”

Adwokat z Łodzi, prawomocnie skazany za spowodowanie śmiertelnego wypadku, miał stawić się w areszcie — dobrowolnie, w wyznaczonym terminie. Nie zrobił tego.

Adwokat od „trumny na kółkach” walczy o dozór. Rodziny ofiar protestują
Adwokat z Łodzi, prawomocnie skazany za spowodowanie śmiertelnego wypadku, złożył wniosek o odbycie kary w systemie dozoru elektronicznego. Sprzeciwiają się temu rodziny ofiar. Ich pełnomocnik podkreśla: „Nie zapłacił pokrzywdzonym ani złotówki z zasądzonej rekompensaty” i zapowiada działania wobec sądu penitencjarnego. Sprawa dotyczy tragedii z 2021 roku, w której zginęły dwie kobiety.

Służby uznały więc, że adwokat ukrywa się przed wymiarem sprawiedliwości.

W oficjalnym komunikacie podano, że każdy, kto zna jego miejsce pobytu, powinien skontaktować się z policją.

„Trumna na kółkach” — słowa, które go pogrążyły

To właśnie ta wypowiedź sprawiła, że jego nazwisko stało się powszechnie znane. W nagraniu, które obiegło internet, Kozanecki miał w skandaliczny sposób komentować wypadek, w którym zginęły dwie kobiety.

Jego słowa o „trumnie na kółkach” zostały odebrane jako brutalne, nieludzkie i kompletnie nieakceptowalne, zwłaszcza w ustach prawnika.

Pijacka awantura w resorcie energii. Napruty wiceminister szarpał się z ochroną
Awantura, która nie powinna się wydarzyć w żadnym urzędzie. Mężczyzna podający się za wiceministra Mariana Zmarzłego próbował siłą wejść do „swojego pokoju wypoczynkowego”, a gdy ochrona zażądała potwierdzenia tożsamości - wybuchł. Według relacji świadków chwiał się na nogach, mówił niewyraźnie i czuć było od niego alkohol.

Od tamtej pory sprawa ciągnęła się za nim jak cień. Teraz wraca z pełną siłą.

Policja prowadzi poszukiwania, a sprawa nabiera tempa. Jeśli Kozanecki nie zgłosi się sam, zostanie zatrzymany — prędzej czy później.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze