Pocztówka zaadresowana była do państwa Frederica i Elizabeth Ball. Mark Thompson, naczelnik urzędu pocztowego, był bardzo zaskoczony nadejściem tak opóźnionej przesyłki i postanowił poszukać adresatów kartki z wizerunkiem budynku Organizacji Narodów Zjednoczonych. Sprawą zainteresowali się lokalni genealodzy - ustalili, że 88-letni syn adresatów Alan Ball nadal żyje, choć już w innym regionie kraju.

Alan okazał się nadawcą pocztówki. Nie pamiętał już, że w środku zimnej wojny wysłał rodzicom kartkę, ale rozpoznał swój charakter pisma - przekazała agencja UPI.
Światowe poczty co pewien czas dostarczają przesyłki spóźnione o dekady. Przed trzema laty właściciele remontujący dawny budynek poczty w Wilnie znaleźli w szybie wentylacyjnym kilkanaście pozbawionych kopert listów. Nie wiadomo, jak się tam znalazły - media spekulowały, że mógł wepchnąć je do szybu nieuczciwy pracownik poszukujący w listach gotówki. Także w Polsce po ponad 40 latach dotarła kartka pocztowa wysłana z (nieistniejącej) Czechosłowacji w roku 1979.

Dwa listy napisane przez amerykańskiego marynarza w trakcie drugiej wojny światowej trafiły po 70 latach do adresatki mieszkającej w domu starców. Listy dostarczone w 2014 r. zawierały miłosne wyznania adoratora. Zostały przeczytane zbyt późno - marynarz i obiekt jego westchnień nigdy się już po pierwszych randkach nie spotkali.
Przed rokiem do położonego w Walii Swansea trafiła pocztówka, która wędrowała rekordowo długo: napisano ją w 1903 r. do osoby prywatnej, ale pod adresem dawnego domu mieszkalnego na Cradock Street znajduje się obecnie firma. Kartka miała znaczek sprzed 121 lat.

Rzecznik Royal Mail powiedział informującemu o sprawie dziennikowi „Guardian”, że stary znaczek nie jest dowodem, iż przesyłka wędrowała szlakami poczty przez całe stulecie. Mogła bowiem zostać ponownie wrzucona do skrzynki, a wtedy poczta ma obowiązek dostarczyć ją pod właściwy adres.
Pracownicy firmy, do której ją dostarczono, liczyli, że pojawi się jakieś wyjaśnienie. Niestety, nikt nie zgłosił się z informacją, że znalazł kartkę w starej książce, w sklepie dobroczynnym czy po prostu wrzucił ją do skrzynki pocztowej - stwierdził dziennik. Losy pocztówki są nadal tajemnicą.
