Wódka jak kochanka
W ostatnich latach artysta mówi o swoim nałogu z brutalną szczerością. W najnowszym odcinku podcastu Bliskoznaczni Kasi Nosowskiej i jej syna Wiśniewski nie owijał w bawełnę:
„Wódka jest moją najpiękniejszą kochanką. Wyobraźmy sobie, że jest kobietą, że jest kwintesencją miłości — jest ze mną zawsze, nigdy mnie nie zostawia. Jest zawsze, kiedy jej potrzebuję, nie potrzebuję innego towarzystwa. Ona nie szuka znajomych, ma jednego przyjaciela, którego bardzo kocha i to jestem ja. Ona mi smakuje, ma fajny zapach, który zawsze mi się dobrze kojarzy i jest na każde moje zawołanie. Ona poświęca dla mnie wszystko, a ja dla niej”
– powiedział.
Trudno o bardziej obrazowy opis uzależnienia. Bo choć wokalista mówi o wódce jak o kochance, dobrze wie, że to toksyczna relacja, która mogła skończyć się tragicznie.

Choroba alkoholowa wyniszczała go latami
Wiśniewski przez długi czas bagatelizował problem – alkohol towarzyszył mu podczas tras koncertowych, w domu, w chwilach euforii i rozpaczy. Uzależnienie rozwijało się po cichu, systematycznie niszcząc życie prywatne, zdrowie i karierę. Choć artysta nigdy nie trafił na odwyk w zamkniętym ośrodku, sam przyznał, że alkohol przez lata dyktował jego decyzje i emocje.
W rozmowie z Pomponikiem mówił:
„Jak się wszywka kończy, to daje sobie czas do tygodnia i piję, ale tak bardzo rozsądnie. Moja żona czasem mówi 'napij się raz, a porządnie i wołaj tego krawca'. Ale to już nie te czasy, ja nauczyłem się żyć bez wódki i dobrze mi z tym”.

Nie ukrywa, że korzystał z tzw. wszywki – disulfiramu, który miał pomóc w utrzymaniu abstynencji. Ale nawet ten środek nie zawsze go powstrzymywał. Kiedy przestawał działać, artysta pozwalał sobie „na kilka dni luzu”. Dziś mówi o tym wprost – nie obiecuje, że do alkoholu nie wróci, choć wie, czym to grozi.
„Partnerka idealna zabija mnie powoli, ale ja ją będę kochał do końca życia. To, że dzisiaj nie piję, wcale nie znaczy, że do niej nie wrócę. Bardzo dużo zyskałem, jak ją zostawiłem. Cenię sobie milion rzeczy, których nauczyłem się, nie pijąc. Czas sobie wyobrazić, że moja kariera zaczynała się przy wódce. Największe wzloty były przy wódce i największy upadek był przy wódce”
– wyznał w podcastcie Kasi Nosowskiej.
Wiśniewski nie próbuje się wybielać. Nie zgrywa bohatera. Jego słowa to spowiedź człowieka, który żył z uzależnieniem na oczach całej Polski. I choć dziś deklaruje, że nie pije, wie, że to walka, która nigdy się nie kończy.
