Dagmara Kaźmierska niemal od zawsze cieszy się, gdy rozpisują się o niej medialne tabloidy... Brylowała w programie "Królowe życia", gdzie kreowała się na prawdziwą królową życia, show-biznesu. Ba, chętnie dzieliła się również niezbyt chlubnymi wydarzeniami z jej przeszłości. Chociażby tym o prowadzeni agencji towarzyskiej.
Tajemnicą nie jest też, że przed laty - w 2009 roku została skazana na 3 lata więzienia za działanie w zorganizowanej grupie przestępczej, sutenerstwo, stręczycielstwo i zmuszanie kobiet do prostytucji. W więzieniu przesiedziała jednak niespełna 2 lata - 21 miesięcy. Opuściła je za "wzorowe zachowanie".
Wracając pamięci do tych wydarzeń, zapewniała wielokrotnie, że teraz już "żyje normalnie i uczciwie". Wystąpiła nawet w tanecznym show "Taniec z Gwiazdami".
Aż do 2024 roku...
Sielanka i zachwyt widzów (mimo jej przeszłości) skończyły się w 2024 roku, kiedy dziennikarze portalu goniec.pl ujawnili nieco mroczniejsze wątki jej i tak kiepskiej przeszłości. Kiedy szefowała agencją towarzyską, miała traktować podległe jej kobiety okrutnie.
Dzięki publikacji, opinia publiczna mogła dowiedzieć się chociażby o tym, że kobieta miała m.in. zlecić gwałt na 24-letniej kobiecie, kiedy ta chciała uciec z jej agencji. To nie koniec. Inną "podopieczną" miała skatować, kiedy ta była w ciąży. Trzeba przyznać - wywołało to niemały przewrót w postrzeganej jako zresocjalizowanej Kaźmierskiej.
Chciałaby wrócić, ale...
Po ujawnieniu tych informacji, "celebrytka" uciekła do Egiptu. I faktycznie, zapanowała wokół niej głucha cisza. Jednak nie na długo. Wiele wskazuje na to, że gwiazda "Królowych życia" chciałaby wrócić na medialne salony. Jednak może być problem.
Jakub Wątor, dziennikarz, w podcaście "Pętla zbrodni" wyjawił kolejne niechlubne informacje o działalności Kaźmierskiej. Padły naprawdę mocne słowa...
Myślę, że Dagmara traktowała kobiety jak mięso, jak przedmioty. I tak samo traktowała mężczyzn. Bez skrupułów mężczyznom, odwiedzającym jej lokale, dolewała do drinków alkoholu, by szybciej się upili i żeby więcej pieniędzy od nich wyciągnąć. Mówiła na nich "frajerzy", a na kobiety "ku*wy, które nie są ludźmi
- padło z ust Wątora.
Dalej dowiadujemy się, że:
Na kanapie jej klubu, jak to ona nazywa, leżały sobie dwa kije bejsbolowe - trochę dłuższy i trochę krótszy. Żeby każdy wiedział, co go może spotkać, kiedy będzie nieposłuszny...
Na tym jednak - nie koniec.
Zamykała kobiety w pomieszczeniach na długie godziny i dni. Tam musiały obsługiwać klientów. Gdy pobiła jakąś kobietę na tyle, że widoczne były siniaki na twarzy czy ciele, to kazała jej iść na solarium, by lampy tak ją opaliły, by nie było widać siniaków i nadal mogła obsługiwać klientów
- relacjonuje autor książki "Influenza", który analizuje przeszłość 49-latki.
Uciekła przez nią do Niemiec
Dziennikarz podzielił się także historią jednej z byłych "pracownic" Dagmary. Kobieta ta miała uciec z agencji, po czym zaszyła się w Niemczech. I żyje w strachu od kilkunastu lat.
Ona mieszka w Niemczech, a nawet tam boi się, że macki Dagmary ją dosięgną. Zmieniła nazwisko, wygląd i mieszka daleko
- mówi Wątor.
Wiedzieliście, że przeszłość Kaźmierskiej może być aż tak mroczna...?