Kim był Wojciech Młynarski?
Wojciech Młynarski - jeden z najważniejszych twórców polskiej kultury XX wieku - kończyłby dziś 84 lata. Urodzony 26 marca 1941 roku w Warszawie, zasłynął jako autor ponad 2000 tekstów piosenek, w tym: „Jesteśmy na wczasach”, „Róbmy swoje” czy „Jeszcze w zielone gramy”, które stały się prawdziwymi ikonami polskiej muzyki.

Był poetą, reżyserem, satyrykiem i wykonawcą, a w jego twórczości mamy do czynienia i z błyskotliwy humorem, i z głęboką refleksją nad życiem. Debiutował w latach 60. w kabarecie „Hybrydy”, a później współpracował z wieloma artystami, m.in. Michałem Bajorem, Ewą Bem czy Anną German.
Uznawany za mistrza piosenki literackiej, zdobył 25 nagród „Karolinka” na Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu.

Jak wyglądało życie rodzinne Młynarskiego
Wojciech Młynarski pozostawił po sobie bogatą spuściznę nie tylko artystyczną. Z pierwszego małżeństwa z Adrianną Godlewską, trwającego od 1964 do 1993 roku, miał troje dzieci: Agatę, Paulinę i Jana. I każde wyrosło na znaną osobę.
Agata Młynarska to dziennikarka i prezenterka telewizyjna, Paulina Młynarska jest dziennikarką, pisarką i aktorką, Jan Młynarski natomiast to ceniony muzyk i multiinstrumentalista.

Ważna w życiu Młynarskiego była też siostra Wojciecha, Barbara Młynarska-Ahrens, młodsza o półtora roku - aktorka i poetka, która po wyjeździe do Szwajcarii popularyzowała polską kulturę.
Po rozstaniu z Adrianną Młynarski ożenił się z Jadwigą, ale ich małżeństwo trwało tylko rok. Ostatnie 11 lat życia spędził zaś z partnerką Joanną Kossowską, która wspierała go w trudnych chwilach, choć po jego śmierci wyraziła żal wobec rodziny za ograniczenie ich kontaktów w ostatnich miesiącach.

Ostatnie chwile Młynarskiego
Ostatnie miesiące życia Młynarskiego były naznaczone cierpieniem i chorobą. Jak wspominała jego siostra, Barbara Młynarska-Ahrens, w biografii „Młynarski. Światowe życie” Michała Ostrowskiego, Wojciech wracał myślami do Komorowa, miejsca dzieciństwa, które dawało mu poczucie bezpieczeństwa.
„Pod koniec życia Wojtek wrócił ze wszystkimi swoimi tęsknotami i problemami do miejsca, gdzie było mu naprawdę dobrze – do Komorowa. Podobnie dzieje się ze mną. Wracam do Komorowa w myślach, jestem tam codziennie”
– mówiła.

Te wspomnienia były dla niego ostoją w czasie, gdy zdrowie coraz bardziej szwankowało.
„Byłam bardzo złamana jego śmiercią”
– wyznała Barbara, wspominając ich ostatnie spotkanie. Jak dodaje, Wojciech odchodził powoli, otoczony najbliższymi, a jego stan pogarszał się stopniowo, z częstymi pobytami w szpitalu, aż do momentu, gdy „stopniowo żegnał się ze światem”.
Siostra artysty podkreślała też jego emocjonalną więź z przeszłością.
„W moim pokoju jestem obstawiona fotografiami. Mam takie piękne zdjęcie Wojtka z dedykacją, mój brat jest na nim taki uśmiechnięty. Obok jest dom komorowski. I fotografie moich rodziców”
– opowiadała Barbara, wskazując, jak ważne były dla nich wspólne korzenie.
Młynarski zmarł 15 marca 2017 w wieku 75 lat w Warszawie, a jego śmierć była wynikiem długotrwałej walki z chorobą, w tym problemów z sercem i skutkami choroby dwubiegunowej. Pogrzeb odbył się na Powązkach, gdzie spoczął w Alei Zasłużonych, żegnany przez tłumy bliskich, przyjaciół i wielbicieli.

Partnerka Młynarskiego miała żal
Konflikt między rodziną Młynarskiego a jego ostatnią partnerką, Joanną Kossowską, która towarzyszyła mu przez ostatnie 11 lat życia, ujawnił się po jego śmierci. Kobieta przedstawiała siebie jako osobę, która stworzyła Młynarskiemu „bezpieczny i ciepły dom” i wspierała go w walce z chorobą afektywną dwubiegunową.

Twierdziła, że w maju 2016 roku, po jej tymczasowym wyjeździe, rodzina wykorzystała okazję, by umieścić artystę w ośrodku opiekuńczym. W poście z 23 listopada 2022 roku pisała:
„Rodzina oddała Wojtka do domu opieki, wbrew składanym mu także w mojej obecności obietnicom, że nigdy tego nie zrobią” .
Podkreślała, że nie pozwolono jej się z nim pożegnać, mimo prób odwiedzin z adwokatem 1 marca 2017 roku, na co rodzina miała odmówić zgody.
„Po 11 wspólnych latach, miłości i przyjaźni nigdy nie pożegnałam się z Wojtkiem Młynarskim”
– dodawała z żalem, sugerując, że córki i reszta rodziny celowo ją wykluczyły.

Córki stanęły w obronie decyzji ojca
Tym słowom zaprzeczały dzieci Wojciecha. Z perspektywy córek konflikt miał inny wymiar. Agata i Paulina Młynarskie, choć nie wdawały się w szczegółowe publiczne polemiki z Kossowską, dawały do zrozumienia, że to one, jako dzieci, miały prawo i obowiązek zadbać o ojca w jego ostatnich chwilach.

Paulina w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” (2017) mówiła:
„Byłyśmy z Agatą i Janem przy nim, kiedy umierał. To nie podlega dyskusji”.
Paulina wyraźnie podkreśla, że decyzje o opiece należały do rodziny i samego Młynarskiego.
Na Facebooku napisała:
„Nie będę komentować rewelacji osób, które nagle po jego śmierci mają wiele do powiedzenia. Tata zawsze mówił, że prawda jest w czynach, nie w słowach”.
Agata z kolei w „Dzień Dobry TVN” (2017) podkreślała:
„Tata był pod naszą opieką do samego końca. To my, dzieci, byliśmy przy nim, kiedy odchodził”.
Jak dodała:
„Nie chcę wdawać się w publiczne przepychanki, bo to nie jest w stylu mojego taty. On uczył nas szacunku i dyskrecji”.
Choć obie unikały bezpośredniego odniesienia się do słów Kossowskiej, ich wypowiedzi sugerowały, że decyzja o domu opieki była podyktowana dobrem ojca, a nie chęcią izolacji jego partnerki.