Posiadłość, którą Hackman nabył w latach 90. i w której mieszkał przez dziesięciolecia wraz z drugą żoną, pianistką Betsy Arakawą, znajduje się na rozległym terenie o powierzchni 53 akrów w pobliżu Santa Fe. To imponujące miejsce obejmuje główny dom, domek gościnny, studio artystyczne, bibliotekę, basen, jacuzzi i mini pole do golfa. Dawniej prywatne sanktuarium życia prywatnego Hackmana stało się w lutym 2025 roku sceną tragicznych wydarzeń.

26 lutego 2025 roku ciała Hackmana, lat 95, i jego żony, lat 65, zostały znalezione na terenie posiadłości przez pracowników konserwacyjnych, którzy nie widzieli pary od dłuższego czasu. Ich zwłoki pozostawały w domu co najmniej kilka dni. Wstępne ustalenia medyczne wskazywały, że Betsy Arakawa mogła umrzeć wcześniej – około 11 lutego – z powodu hantawirusowego zespołu płucnego, rzadkiej choroby przenoszonej przez odchody i ślinę zakażonych gryzoni, które znaleziono na terenie posesji. Hackman zmarł kilka dni później, prawdopodobnie 18 lutego, na skutek choroby serca i komplikacji związanych z Alzheimerem.

Choć początkowo media i lokalne władze nie wskazywały na bezpośrednie przyczyny zgonów oraz nie dostrzegły oznak przestępstwa, sama okoliczność znalezienia pary w domu, gdzie nie było kontaktu z zewnątrz przez dłuższy czas, oraz obecność gryzoni wzbudziły liczne spekulacje i pytania.
Po uporządkowaniu spraw spadkowych i przygotowaniu domu do sprzedaży, posiadłość została oficjalnie wystawiona na rynek nieruchomości w styczniu 2026 roku z ceną wywoławczą 6,25 miliona dolarów. Agenci z Sotheby’s International Realty, którzy zajmowali się ofertą, zadbali o profesjonalne przygotowanie wnętrz i usunięcie rzeczy osobistych pary, by jak najmniej eksponować tragiczne wydarzenia z przeszłości.

Mimo dramatycznej historii związanej z tą nieruchomością, zainteresowanie zakupem było duże. Już 11 dni od wystawienia oferty dom znalazł nabywcę, co jest wynikiem imponująco szybkim jak na rynek luksusowych posiadłości. Według medialnych doniesień, chociaż cena wywoławcza została nieco obniżona, finalna umowa sprzedaży zakładała zakup za około 6 milionów dolarów.
Reakcje ekspertów rynku nieruchomości były podzielone – niektórzy zauważali, że historia domu może odstraszać potencjalnych nabywców, inni zaś podkreślali wyjątkowe atuty posiadłości jako inwestycji. „Będą kupujący, którzy po prostu nie chcą kupować nieruchomości, w której miało miejsce czyjaś śmierć,” mówiła agentka nieruchomości Tara S. Earley, „są też tacy, dla których to nie ma znaczenia – sprzedajemy dom ze względu na jego zalety i pozytywy.”



Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze