Masz za swoje! Lewicowa aktywistka broniła uchodźców, oni puścili z dymem jej biznes

Tak wygląda brutalne zderzenie lewicowych ideałów z bezlitosną rzeczywistością. Francuska aktywistka, która od lat głośno walczyła o prawa uchodźców, właśnie przeżyła koszmar. Podczas brutalnych zamieszek w Paryżu, tłum imigrantów doszczętnie splądrował i zniszczył jej sklep. Kobieta wpadła w histerię, patrząc na zgliszcza swojego biznesu.

1 minuta czytania
Masz za swoje! Lewicowa aktywistka broniła uchodźców, oni puścili z dymem jej biznes
Szokujące obrazki z Paryża | fpt. X
← Powrót na niezalezna.pl
Masz za swoje! Lewicowa aktywistka broniła uchodźców, oni puścili z dymem jej biznes

Brutalne przebudzenie

Mieszkająca w Paryżu lewicowa działaczka przez długi czas brylowała w mediach i internecie jako zagorzała obrończyni imigrantów. Pouczała innych o tolerancji, domagała się otwartych granic i usprawiedliwiała wszelkie wyskoki z udziałem czarnoskórych migrantów.

Życie napisało jej jednak wyjątkowo okrutny i bolesny scenariusz. Jak wynika z nagrań i relacji, jej bezgraniczna miłość do przybyszów została "nagrodzona" w najgorszy możliwy sposób. Kiedy na ulicach Paryża wybuchły kolejne brutalne zamieszki, ci sami ludzie, o których prawa tak zaciekle walczyła, skierowali swoją agresję prosto na nią.

Zdemolowali wszystko, co miała

Rozwścieczony tłum nie miał żadnych sentymentów ani litości dla dorobku życia aktywistki. Agresywni chuligani z uśmiechami na ustach włamali się do jej lokalu, a następnie doszczętnie go splądrowali i roznieśli w pył.

Na szokujących materiałach, które obiegły sieć, widać zrujnowane witryny, rozkradziony towar i całkowite zgliszcza. Własność kobiety, która tak mocno stawała w ich obronie, w zaledwie kilka chwil przestała istnieć, zrównana z ziemią przez bezlitosną dzicz.

Koniec lewicowych mrzonek?

Dla francuskiej aktywistki to z pewnością najdroższa i najbardziej dotkliwa lekcja w całym jej życiu. Jej łzy i histeria nad zniszczonym biznesem wywołują jednak w sieci lawinę bezlitosnych komentarzy, bo dla wielu internautów trudno o bardziej dobitny przykład hipokryzji i oderwania od rzeczywistości.

Zderzenie bezpiecznej, kanapowej polityki z brutalnym prawem ulicy pokazało, że dla rozwścieczonego tłumu nie ma znaczenia, kto krzyczy najgłośniej o "tolerancji". Gdy przychodzi do plądrowania, ideały znikają równie szybko, co towar ze sklepowych półek. Ciekawe, czy po takiej dawce "wdzięczności", obrończyni uchodźców nadal będzie tak chętnie maszerować w pierwszym rzędzie demonstracji?

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze