Krzysztof Krawczyk zawsze chciał mieć dziecko. I to nie jedno. O tym marzeniu bez przerwy mówił swojej pierwszej dziewczynie a potem żonie – Grażynie Krawczyk. Niestety Bóg zamiast dziecka zesłał mu wtedy wielka karierę w Trubadurach a małżeństwo z Grażyną kończył skruszony i z wyrzutami sumienia, bo dziecko zrobił swojej koleżance po fachu – piosenkarce Halinie Żytkowiak.
Jedyny syn Krzysztofa Krawczyka
Tym dzieckiem był Krzysztof Igor Krawczyk – wymarzony syn, któremu dał swoje własne imię i który dziś ma 52 lata. Mały Krzyś niestety nie miał szczęśliwego dzieciństwa, wychowywała go głównie babcia Lucyna, mama Krzysztofa Krawczyka a rodzice robili karierę najpierw w Polsce a potem w USA. Za oceanem pojawiła się szansa na stabilizację, bo managerem Krzysztofa Krawczyka został tam Zbigniew Niemczycki, który pracował w tamtejszej wytwórni płytowej TRC Records i miał szansę rozwinąć karierę artysty, ale stało się inaczej. Pewnego dnia Krzysztof Krawczyk bez uprzedzenia spakował rodzinę i wyjechał do Las Vegas, żeby śpiewać w tamtejszych klubach. Niemczycki po latach mu to wybaczył, ale… ten nieuczciwy krok zupełnie nie przyniósł mu korzyści.

Małżeństwo z Haliną rozpadło się, zarabiał na budowie i podrzędnym, polskim barze w Chicago o nazwie „Cisza Leśna”. To właśnie tam poznał kelnerkę Ewę Trelko, z którą wrócił do Polski, żeby wziąć ślub. Zabrał wtedy ze sobą 13-letniego Krzysia (chłopak bardzo tęsknił za ojcem) wierząc, że na nowo zbuduje szczęście rodzinne. Niestety, plany Krzysztofa pokrzyżował straszliwy wypadek w Polsce. Nocą, jadąc z Ewą i synem zasnął za kierownicą dużego fiata i uderzył w drzewo. Piosenkarz z połamaną twarzą i kończynami trafił do szpitala a syn ze stłuczonym pniem mózgu leżał w śpiączce. Ewie nic się nie stało. Lekarze zrobili co mogli, by Krzysztof Krawczyk wrócił do pełnej sprawności, ale jego syn doznał takich obrażeń, że do dziś ma padaczkę i jest na rencie.
Jak żyje Krzysztof Krawczyk Junior?
Myli się ten, kto sądzi, że chłopak po wypadku dorastał w domu ojca otoczony opieka i miłością. Niestety. Znów trafił do babci Lucyny, a po jej wyprowadzce do domu opieki, w mieszkaniu seniorki pojawił się się wujek z ciocią oraz dziećmi i tak zajęli się bratankiem, że musiał uciekać z tego miejsca. Dramat zaszczutego w domu Krzysztofa Krawczyka pokazały kamery programu TVN Uwaga i reporter Tomasz Patora. Wyszło też na jaw, że chłopak nie ma dostępu do łazienki, żywi się w barze dla ubogich albo w domu piosenkarza Krzysztofa Cwynara, który przyjął go na zajęcia wokalne dla niepełnosprawnych do Studia Integracji. Renta wystarczała mu tylko na leki a ataki padaczki utrudniały mu znalezienie pracy.

Krzysztof Igor Krawczyk kontakt z tatą miał wtedy, kiedy kierowca na polecenie Ewy przywoził mu od niego jakieś ubrania albo dwa razy w roku zabierał go na święta i odwoził z powrotem. Nie mógł się do niego dodzwonić nawet wtedy, kiedy już chorował… Jeszcze przed śmiercią ojca syn Krzysztofa Krawczyka dostał pomoc prawną ze Stowarzyszenia Studio Integracji i wystąpił z wnioskiem o alimenty od taty, bo tylko tak mógł do niego skutecznie dotrzeć. Zanim sprawa w sądzie nabrała tempa, Krzysztof Krawczyk umarł a po jego pogrzebie okazało się, że zmienił poprzedni testament i cały majątek przepisał żonie. Do akcji znów musiała wykroczyć prawniczka Krzysztofa juniora i walczyć w imieniu chorego klienta.
Testament Krawczyka w sądzie
Syn artysty chce „obalenia” testamentu ojca ze względu na stan kiepski zdrowia, w którym był podpisując ten dokument i walczy o zachowek. - Zachowek wynosi połowę wartości spadku, którą otrzymałaby uprawniona osoba w przypadku dziedziczenia ustawowego. Ale uwaga! Jeśli spadkobierca jest małoletni lub niezdolny do pracy wysokość zachowku to aż 2/3 wartości spadku, którą otrzymałaby uprawniona osoba w przypadku dojścia do dziedziczenia z ustawy - tłumaczył niedawno mecenas Piotr Kaszewiak doskonale znany ze „Sprawy dla Reportera”.

Wystarczy rzut oka na legitymację rencisty, która pokazał nam syn Krzysztofa Krawczyka, by upewnić się w tym, że przez wypadek z winy ojca jest niezdolny do pracy i może walczyć o 2/3 spadku. Za te pieniądze mógłby sobie kupić mieszkanie zamiast wynajmować 12-metrowa klitkę w centrum Łodzi, bo mimo starań, miasto nie przyznało mu mieszkania komunalnego. I tak cieszy się, że ma dach nad głowa i nikt napada go w nocy.. Jednak gdyby nie pomoc Stowarzyszenia Studio Integracji Krzysztofa Cwynara, junior nie miałby nawet na czynsz, bo renta z ZUS starcza mu na jedzenie i leki...
Tata obiecywał, że nigdy nie zostawi mnie w potrzebie. Kochał mnie – tego jestem pewien i zawsze chciał, żebym miał własne mieszkanie, w którym czuję się bezpiecznie.. Proszę go o pomoc z nieba, by tak się stało
– powiedział nam Krzysztof Igor Krawczyk.








fot. Facebook