To właśnie ten kontrast przykuwa uwagę. Firma należąca do ojca kobiety otrzymała 200 tys. zł pożyczki z programu pomocy dla przedsiębiorców poszkodowanych podczas powodzi. Tymczasem jego córka relacjonuje w internecie swoje nowe życie w tropikach. Opowiada o przeprowadzce najpierw do Dubaju, a później na Phuket, gdzie rozpoczęła swój projekt „AK 2.0”. „Rzuciłam wszystko” – mówi obserwatorom i zapowiada, że będzie pokazywać im Tajlandię, treningi, lifestyle, trading oraz „dużo network marketingu”.
Na jej profilach przewijają się kadry jak z katalogów biur podróży:
– turkusowe plaże i huśtawki nad oceanem,
– wodospady otoczone dżunglą,
– sandboarding na pustynnych wydmach,
– safari z słoniami,
– kawiarnie z widokiem na morze,
– resortowe imprezy i eventy w Dubaju,
– zachody słońca na Amalfii, Kamala Beach i Krabi.

Wszystko utrzymane w estetyce „żyj tu i teraz”, „no i git”, „najlepsze reality show Netflixa”. Internet szybko połączył te obrazki z aferą matki. To jedynie wniosek wyciągany z jej publikacji, które faktycznie wyglądają jak niekończące się wakacje.

O co chodzi w aferze powodziowej?
Anna Konieczyńska (matka) — działaczka KO odpowiedzialna za pomoc powodziową, została zawieszona po ujawnieniu nieprawidłowości przy rozdziale wsparcia. Według publikacji medialnych część środków miała trafiać w sposób budzący wątpliwości, a wątek rozszerzył się także na jej rodzinę.

W sieci pojawiły się informacje, że jej ojciec (córki) również miał otrzymać 200 tys. zł w ramach pomocy, co tylko dolało oliwy do ognia i sprawiło, że temat stał się jednym z najgorętszych w ostatnich dniach.







Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze