Osoba Odra. Kolejny „genialny” pomysł rządu, który może skończyć się katastrofą

Rzeka jako „osoba”? Brzmi jak żart, ale projekt jest jak najbardziej realny. Projekt ustawy zakłada, że Odra miałaby własne prawa, własnych reprezentantów, a nawet możliwość domagania się odszkodowań. Rzeka, ta sama, która raz wylewa, raz wysycha – miałaby stać się podmiotem prawnym z katalogiem praw: do „swobodnego przepływu”, „regeneracji zasobów”, „wolności od zanieczyszczeń” i „odszkodowań za wyrządzone szkody”. Ale drugie dno tej historii pachnie aż za bardzo…

4 minut czytania
Osoba Odra. Kolejny „genialny” pomysł rządu, który może skończyć się katastrofą
„Prawie 100 tysięcy osób podpisało się pod obywatelskim projektem o nadaniu osobowości prawnej rzece Odrze”– napisała na portalu X Urszula Sara Zielińska, minister klimatu i środowiska.
← Powrót na niezalezna.pl
Osoba Odra. Kolejny „genialny” pomysł rządu, który może skończyć się katastrofą

Nowy pomysł resortu, na czele którego stoi Urszula Sara Zielińska z Koalicji 13 grudnia, zakłada nadania rzece granicznej Odrze osobowość prawną. Do tego powstałby Komitet Reprezentantów Odry, który decydowałby o inwestycjach, sporach, a nawet o tym, czy można zorganizować spływ kajakowy. 

Drugie dno: komu to się naprawdę opłaca?

Odra jest rzeką graniczną. To oznacza, że każda zmiana jej statusu prawnego automatycznie otwiera drzwi do transgranicznych roszczeń, sporów i ingerencji.

Urszula Sara Zielińska, minister klimatu i środowiska w rządzie Koalicji 13 grudnia

Jeśli Odra stanie się osobą prawną, to:

• każdy podmiot zagraniczny będzie mógł pozywać „Odrę” lub działać „w jej imieniu”, jeśli uzna, że rzeka została „skrzywdzona” po polskiej stronie,

• organizacje ekologiczne finansowane z zagranicy mogą zyskać realny wpływ na blokowanie inwestycji w Polsce, bo będą mogły działać jako „reprezentanci rzeki”,

• Niemcy, jako państwo współdzielące rzekę, mogą powoływać się na „ochronę praw Odry” i domagać się odszkodowań lub blokować polskie działania hydrotechniczne.

Eksperci już ostrzegają, że projekt może doprowadzić do chaosu kompetencyjnego i paraliżu inwestycji.

Internauci komentują to wprost:

„Odra będzie miała więcej praw niż polski przedsiębiorca, a Niemcy będą mieli więcej do powiedzenia niż polski rząd.”

Co mogłoby się wydarzyć? Scenariusze, które wcale nie brzmią tak absurdalnie

• Jeśli Polska będzie chciała pogłębić koryto – „reprezentacja Odry” może to zablokować.

• Jeśli Niemcy uznają, że polska strona „zanieczyściła Odrę”, mogą domagać się odszkodowań, powołując się na prawa rzeki.

• Jeśli inwestor będzie chciał budować most, port, wał przeciwpowodziowy – będzie musiał negocjować z „Komitetem Reprezentantów Odry”, w którym mogą zasiadać aktywiści ekologiczni.

• Jeśli rzeka „uzna”, że została skrzywdzona, może iść do sądu.

Kłodzko w szoku. Zarzuty wobec Kamili L. i jej męża znane od lat. PO nic z tym nie zrobiła
Ciąg dalszy afery pedofilskiej i zoofilskiej w Kłodzku. Prasa lokalna już w 2011 pisała o zarzutach dla męża Kamili z Kłodzka. Świadczy to o tym, że lokalne struktury KO mogły już wtedy wiedzieć o sprawie, a mimo to Kamila L. brała udział w kolejnych kampaniach wyborczych.

A może chodzi o coś jeszcze?

W komentarzach pojawia się coraz więcej podejrzeń, że projekt:

• umożliwi przejęcie kontroli nad rzeką przez organizacje ekologiczne,

• zablokuje polskie inwestycje hydrotechniczne,

• ułatwi wpływy zagranicznych lobbystów,

• osłabi polską suwerenność nad rzeką graniczną.

To właśnie to „drugie dno”, o którym mówią internauci:

„Gdyby chodziło o ochronę rzeki, wystarczyłoby egzekwować istniejące prawo. A tu nagle rzeka ma mieć osobowość prawną? To nie jest przypadek.”
Wlidstein: Rząd chciał przemilczeć aferę pedofilską w KO
Rząd przez kilka dni nie komentował afery pedofilskiej w KO, a gdy sprawa wybuchła, przekaz nagle się zmienił. Dawid Wildstein twierdzi, że władza próbowała przeczekać kryzys i „przemilczeć” skandal, który, jak pisze, „wybuchł im w rękach”. W jego ocenie Tusk „wściekł się”, a rząd teraz desperacko szuka sposobu, by przykryć temat.

Internauci nie zostawili suchej nitki

W sieci pojawiły się setki komentarzy:

„Odra będzie miała prawo do odszkodowania, a ja nie mam prawa do własnego podwórka.”
„Rzeka z osobowością prawną? To już nawet Monty Python by tego nie wymyślił.”
„Drugie dno jest oczywiste – chodzi o blokowanie polskich inwestycji.”

Projekt nadania Odrze osobowości prawnej jest przedstawiany jako ekologiczna rewolucja, ale jego skutki mogą być dużo poważniejsze. Odra jako „osoba” to nie tylko symbol – to realne narzędzie prawne, które może zmienić układ sił na granicy polsko‑niemieckiej, otworzyć drogę do roszczeń i zablokować inwestycje.

Właśnie dlatego internauci mówią o „drugim dnie”, a niektórzy wręcz o „spisku, który pachnie aż za bardzo”.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze