Odszedł Robert Duvall. Gwiazdor „Ojca chrzestnego” zmarł w wieku 95 lat

Hollywood żegna jednego ze swoich największych. Robert Duvall, aktor o hipnotyzującym spojrzeniu i niezwykłej charyzmie, zmarł w wieku 95 lat. O jego odejściu poinformowała żona, podkreślając, że odszedł spokojnie, w domu, otoczony miłością.

3 minut czytania
Odszedł Robert Duvall. Gwiazdor „Ojca chrzestnego” zmarł w wieku 95 lat
Smutną wiadomość przekazała jego żona.
← Powrót na niezalezna.pl
Odszedł Robert Duvall. Gwiazdor „Ojca chrzestnego” zmarł w wieku 95 lat

Robert Duvall zmarł w wieku 95 lat. Smutną wiadomość przekazała jego żona, Luciana, w poruszającym oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych.

„Wczoraj pożegnaliśmy mojego ukochanego męża, drogiego przyjaciela i jednego z najwybitniejszych aktorów naszych czasów. Bob odszedł spokojnie w domu, otoczony miłością i troską”

– napisała.

W dalszej części wspomniała nie tylko o jego zawodowych triumfach, ale i o prywatnym obliczu artysty. „Dla świata był laureatem Oscara, reżyserem i gawędziarzem. Dla mnie był po prostu wszystkim” – dodała.

Nie żyje James Van Der Beek. Gwiazdor “Jeziora marzeń” przegrał walkę z nowotworem
James van der Beek to amerykański aktor, który na przełomie lat 90. i 2000. stał się idolem młodego pokolenia widzów. Urodził się 8 marca 1977 roku w Cheshire w stanie Connecticut. Już jako nastolatek interesował się aktorstwem i występował w szkolnych przedstawieniach, a po przeprowadzce do Nowego Jorku rozpoczął profesjonalną karierę sceniczną. Aktor zmarł po 3 latach walki z rakiem. Miał 48 lat.

Twarz amerykańskiego kina

Duvall należał do aktorów, którzy nie potrzebowali nadmiaru gestów. Wystarczało spojrzenie, zawahanie w głosie, milczenie. Studiował aktorstwo w nowojorskim Neighborhood Playhouse, kształcąc się w nurcie metodycznym, który ukształtował całe pokolenie hollywoodzkich gwiazd.

Międzynarodową sławę przyniosła mu rola Toma Hagena w filmie "Ojciec chrzestny" w reżyserii Francisa Forda Coppoli. Jako lojalny, opanowany prawnik rodziny Corleone stworzył postać, która na stałe wpisała się w historię kina.

Publiczność pokochała go również za kreację pułkownika Kilgore’a w "Czas apokalipsy" – z pamiętnym monologiem o zapachu napalmu o poranku. To jedna z tych scen, które żyją własnym życiem, długo po zgaszeniu światła w kinie.

Nie żyje Edward Linde-Lubaszenko. Jego życie obfitowało w wybitne role i... małżeństwa
Edward Linde-Lubaszenko, jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego kina, teatru i telewizji, zmarł 8 lutego 2026 roku w wieku 86 lat, pozostawiając po sobie ogromny dorobek kulturowy i barwną opowieść o życiu pełnym pasji, sztuki i miłości.

Oscar i sześć nominacji

Najwyższe branżowe wyróżnienie – Oscara – otrzymał za główną rolę w filmie "Pod czułą kontrolą", gdzie wcielił się w zgorzkniałego piosenkarza country. Łącznie był nominowany do tej nagrody sześciokrotnie.

Krytycy cenili go za umiejętność budowania postaci „od środka”. Nawet gdy grał twardych, milczących mężczyzn, potrafił pokazać ich wewnętrzne pęknięcie. W jego bohaterach zawsze było coś więcej – cień wątpliwości, rysa, która czyniła ich ludzkimi.

Robert Duvall pozostawił po sobie dziesiątki ról i setki scen, które na stałe zapisały się w historii światowego kina. Odszedł spokojnie, ale jego ekranowa obecność jeszcze długo nie zniknie z pamięci widzów.

Nie żyje ikona francuskiego kina - Brigitte Bardot. Mało kto wie, że w przeszłości porzuciła syna
Brigitte Bardot to jedna z największych ikon kina i popkultury XX wieku. Francuska aktorka, modelka i piosenkarka stała się symbolem wolności, zmysłowości i buntu wobec społecznych konwenansów. Od początku podkreślała, że nie chce żyć według narzuconych schematów – także tych dotyczących życia rodzinnego. Dziś fundacja jej imienia poinformowała o śmierci aktorki. Brigitte Bardot miała 91 lat.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze