Esslingen to miasto w Badenii-Wirtembergii. Mieszka ta nieco ponad 9o tys. osób. Właśnie tam postawiono na sztukę, która u wielu wywołuje dreszcze przerażenia. W przestrzeni miejskiej pojawił się pomnik przedstawiający diabła.
Kontrowersyjny pomysł natychmiast wywołał skandal. Trudno się temu dziwić, wszak dla wielu mieszkańców codzienne mijanie w drodze do pracy czy szkoły symbolu czystego zła i okultyzmu przekracza wszelkie granice dobrego smaku, a dodatkowo rani uczucia religijne. Szybko okazało się, że "nowoczesna sztuka" przyniosła miastu więcej problemów niż korzyści.
Panika i groźby karalne. Kto będzie chronił "szatana"?
Atmosfera wokół upiornej rzeźby zgęstniała tak bardzo, że spór o diabelski pomnik wymknął się spod jakiejkolwiek kontroli. Oburzenie obywateli jest tak ogromne, że włodarz miasta, Mathias Klopfer, musi się mierzyć z falą obelg, a w jego kierunku spływają nawet poważne pogróżki.
Aby uchronić kontrowersyjny, brązowy posąg przed zniszczeniem przez rozwścieczony tłum, władze podjęły decyzję, która brzmi jak wyjątkowo ponury żart. Pomnik szatana będzie pilnie strzeżony przez specjalnie zamontowane w tym celu kamery monitoringu! Pieniądze podatników zostaną więc wykorzystane do ochrony rzeźby, której ci sami podatnicy serdecznie nienawidzą.
Mieszkańcy mówią stanowcze "NIE!". Trwa zbiórka podpisów
Niemcy nie zamierzają jednak odpuścić i biernie patrzeć na to, co fundują im lokalni politycy. Jak wynika z udostępnianych relacji, w mieście ruszyła wielka akcja protestacyjna. Ludzie masowo zbierają podpisy pod specjalną petycją, domagając się natychmiastowego usunięcia skandalicznej i upiornej instalacji z przestrzeni publicznej.
Czy presja obywateli okaże się silniejsza niż upór władz miasta i diabelski pomnik ostatecznie zniknie z ulic Esslingen?
Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze