Książę upadły, ale nie bezdomny
To miał być symboliczny koniec: po latach kontrowersji, skandali i głośnych oskarżeń książę Andrzej stracił wszystkie tytuły, honory wojskowe i oficjalną rezydencję. Decyzję ogłoszono z pełnym królewskim chłodem, a Buckingham Palace poinformował, że brat Karola III ma opuścić Royal Lodge, gdzie mieszkał z byłą żoną Sarah Ferguson.

Ale jeśli ktoś liczył, że Andrzej trafi do skromnej chatki na odludziu, będzie rozczarowany. Wbrew plotkom o surowych warunkach, nowa rezydencja nie jest ani mała, ani odcięta od świata.

Według doniesień brytyjskich mediów, książę przeprowadza się do Marsh Farm, dawnej farmy na prywatnym terenie Sandringham. Dom ma pięć sypialni, otacza go rozległy teren, a całość jest właśnie gruntownie remontowana. Co najciekawsze, koszty ma pokrywać sam brat księcia, czyli król Karol III.

Zaledwie 11 kilometrów od rodzinnego domu
Nowa posiadłość leży tylko jedenaście kilometrów od Sandringham House, miejsca, w którym Andrzej spędził dzieciństwo, bawiąc się na królewskich polach, czasem nawet z Dianą, księżną Walii. Później wracał tam na wakacje jako dorosły. Trudno więc mówić o wygnaniu. To raczej powrót do dobrze znanego azylu.

Samotnik? Nie do końca
Choć książę od lat tonie w kontrowersjach, wciąż ma wokół siebie bliskich: córki, wnuki i… hojnego brata, który zapewnia mu środki do życia. Według królewskich komentatorów Andrzej przywykł już do spokojnej, niemal odizolowanej codzienności. Nie ma zatem powodów do narzekań. Jego „nowy start” wygląda znacznie lepiej niż życie wielu ludzi, którzy nigdy nie stracili żadnych tytułów.

Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze