Człowiek, który nie potrafił wznieść się w polityce, dziś próbuje zrzucić z piedestału legendę polskiego lotnictwa. Gdy kraj opłakuje śmierć majora Krakowiana, Marek Migalski postanowił zabłysnąć. Nie empatią. Nie refleksją. Arogancją.Migalski wybiera prowokację zamiast ciszy:
„To pirat lotniczy. Nieudacznik zginął na show, nie w walce. Jest przestępcą, który naraził ludzi i rozbił mega drogi samolot”
— grzmi Migalski na swoim Facebooku.
„Powinien być pośmiertnie zdegradowany... wy pewnie chcecie jego odznaczenia, awansu i emerytury wojskowej dla żony?”
— nie przestaje szkalować były europoseł, który oprócz ataków na bohatera już niczym więcej nie potrafi zabłysnąć.

Kariera Migalskiego – pasmo porażek
Migalski, były europoseł, który z polityki zniknął szybciej niż jego własne projekty zdążyły się rozwinąć. Człowiek, który nie potrafił utrzymać się w żadnej partii, a jego kariera publiczna to pasmo rozczarowań, dziś próbuje moralizować i oceniać tych, którzy naprawdę służyli Polsce. Internauci nie kryją oburzenia:
„w obliczu tragedii nie powinno się w ten sposób pisać o zmarłym człowieku”,
„chyba widzę lekkie odklejenie w pana wpisie”,
„jak zwykle pomylił pan potrzebę zabrania głosu z posiadaniem czegokolwiek sensownego do powiedzenia”.

Kto daje prawo oceniać bohaterów?
Major Maciej „Slab” Krakowian, pilot F-16, instruktor, laureat prestiżowych nagród na międzynarodowych pokazach lotniczych, człowiek, który od 17. roku życia służył w wojsku — został przez Migalskiego nazwany „piratem”, „przestępcą”, „nieudacznikiem”. Przez kogo? Przez akademickiego komentatora, który sam przyznał, że „nie jest specjalistą od lotnictwa”.

To tak, jakby ktoś, kto nigdy nie wszedł na pokład samolotu bojowego, próbował pouczać tych, którzy ryzykują życie w powietrzu. Jakby ktoś, kto nie potrafił utrzymać się w polityce, próbował deprecjonować tych, którzy przez lata utrzymywali najwyższe standardy w służbie.

Publiczny lincz zamiast hołdu
Wpis Migalskiego to nie opinia – to cios w pamięć o człowieku, który oddał życie, a jego próba deprecjonowania pilota, jest tylko żałosną próbą zwrócenia na siebie uwagi w taki trudnym i dramatycznym momencie. I tak panie Migalski, ludzie uważają, że majorowi należą się najwyższe hołdy, w przeciwieństwie do Pana.