Ona dusiła pana Piotra. Czy rozwścieczyły ją źle przyklejone i za długie rzęsy?!

Brutalna policjantka, która zasłynęła z wulgarnego "leż k...a", rzucając na ziemię Pana Piotra, ma na sumieniu dużo więcej. Internauci zwrócili uwagę na jeden, uderzający szczegół - jej gigantyczne, sztuczne rzęsy! Czy to możliwe, że funkcjonariuszka po prostu źle widziała, co się dzieje, bo przyklejone kępki zasłaniały jej obraz? Sprawdzamy, ile kosztuje wizerunkowa "inwestycja" w rzęsy i czy warto dla nich tracić panowanie nad sobą.

2 minut czytania
Ona dusiła pana Piotra. Czy rozwścieczyły ją źle przyklejone i za długie rzęsy?!
fot. X
← Powrót na niezalezna.pl
Ona dusiła pana Piotra. Czy rozwścieczyły ją źle przyklejone i za długie rzęsy?!

Wachlarze na oczach zamiast policyjnej wizji

Cała Polska żyje wstrząsającym nagraniem, na którym widać, jak policjanci w obezwładniają Pana Piotra podczas protestu w obronie niezależności Trybunały Konstytucyjnego. Główną "gwiazdą" tego spektaklu została funkcjonariuszka, która zamiast stosować się do chłodnych, urzędowych procedur, rzuciła się na mężczyznę z iście rynsztokowym okrzykiem: "Leż k...a!".

Złość internautów szybko jednak zeszła z jej wulgarnego języka na coś zupełnie innego - na jej twarz. Jak widać na licznych kadrach z interwencji, stróż prawa zafundowała sobie na powiekach gigantyczne, sztuczne rzęsy, przypominające potężne, hebanowe szczotki. W internecie aż huczy od drwin i ironicznych pytań. Czy noszenie takich firanek jest w ogóle bezpieczne na służbie? A może rozwiązanie zagadki jej agresywnego, nieadekwatnego zachowania jest prozaiczne: kobieta po prostu nie widziała dokładnie, z kim ma do czynienia, bo grube kępki włosia zasłaniały jej pole widzenia i kompletnie zaburzyły percepcję?!

Tanie paski z drogerii czy luksus?

Skoro już ustaliliśmy, że "taktyczne wachlarze" mogły znacząco wpłynąć na to, że policjantka postrzegała rzeczywistość przez bardzo gęstą, czarną mgłę, postanowiliśmy sprawdzić, ile mogła kosztować taka wątpliwej jakości ozdoba. Okazuje się, że na rynku kosmetycznym mamy prawdziwe zatrzęsienie możliwości.

Najtańszą i najbardziej opłacalną opcją dla kobiet, które chcą uzupełnić makijaż samodzielnie w domu, są zwykłe rzęsy na pasku, których cena oscyluje w okolicach zaledwie 30 złotych. Bardziej wymagające panie, liczące na bardziej "naturalny" wygląd, decydują się na pojedyncze kępki rzęs, za które w drogeriach trzeba zapłacić od około 10 do 50 złotych w zależności od typu i marki produktu.

A może to "inwestycja" wizerunkowa za grube stówki?

Jeśli jednak krewka policjantka z Warszawy nie chciała bawić się w codzienne, misterne klejenie "szczotek" przed lustrem w szatni na komendzie, mogła udać się po pomoc do profesjonalnego salonu urody. Jak wynika z rynkowych zestawień, usługa stacjonarnego przedłużania rzęs w salonie kosmetycznym to już nieco większy wydatek - taki zabieg upiększający kosztuje przeważnie od 100 do nawet 300 złotych.

Niezależnie od tego, czy funkcjonariuszka wybrała budżetową opcję z drogerii, czy zostawiła kilkaset złotych u kosmetyczki, ostateczny efekt okazał się mocno karykaturalny, a interwencja zakończyła się gigantycznym skandalem. Następnym razem powinna najpierw upewnić się, że jej własne rzęsy nie ograniczają jej widoczności. W końcu z zasłoniętymi oczami łatwo o fatalną w skutkach pomyłkę.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze