Cudowne ozdrowienie czy sobowtór? Kim Dzong Un ponoć pojawił się na wystawie butów

Miał być wylew, potem śpiączka, wreszcie potajemny wyjazd do Pekinu, a w końcu śmierć. Huczało od plotek, że władzę miała przejąć jego siostra, odpalając ostrzegawcze strzały w kierunku Korei Południowej! I co? I nic z tego. Reżim w Pjongjangu uciął wszystkie spekulacje, publikując najnowsze zdjęcia Kim Dzong Una. Nie, nie w trumnie. Przywódca miał brylować na targach obuwia i odzieży.

2 minut czytania
Cudowne ozdrowienie czy sobowtór? Kim Dzong Un ponoć pojawił się na wystawie butów
Czy to prawdziwy Kim Dzong Un? | fot. X
← Powrót na niezalezna.pl
Cudowne ozdrowienie czy sobowtór? Kim Dzong Un ponoć pojawił się na wystawie butów

Znów zrobiło się ciekawie wokół Kim Dzong Una. Najpierw za sprawą niepotwierdzonych plotek, które pojawiały się głównie na platformie X. Dotyczyły scenariusza, wedle którego północnokoreański przywódca miał doznać wylewu krwi do mózgu, po czym zapaść w śpiączkę. Miał także trafić do szpitala w Pekinie. W konsekwencji zaczęło się roić od plotek, że nie żyje.

Jakby tego było mało, chiński dysydent Wanjun Xie sugerował we wpisach, że władzy wcale nie przejęła nastoletnia córka Kima, a jego żądna krwi i wpływów siostra, a więc Kim Jo Dzong. Miała ona rzekomo natychmiast odpalić w stronę Korei Południowej 201 strzałów ostrzegawczych i uruchomić szczekaczki na granicy, by brutalnie zademonstrować swoje rządy silnej ręki i ugruntować pozycję "nowej pani Pjongjangu". Brzmiało groźnie, prawda?

Cudowne ozdrowienie

Reżim nie kazał długo czekać na odpowiedź i jak zwykle rozegrał to w najmniej oczekiwany sposób. Gdy cały świat spekulował o wojnie domowej i pogrzebie, północnokoreańska agencja KCNA wrzuciła do sieci świeżutkie zdjęcia z rzekomo 19 października. I cóż na nich widzimy?

Zamiast ceremonii żałobnej mamy gestykulującego Kim Dzong Una, który w towarzystwie żony Ri Sol Ju oraz nastoletniej córki Kim Dzu Ae (typowanej na prawdziwą następczynię) z uwagą i namaszczeniem wizytuje wielką wystawę odzieży i obuwia. Według relacji reżimowych mediów, cudownie "wskrzeszony" przywódca miał okazję podziwiać imponujące zbiory, bo aż 70 tysięcy sztuk ciuchów i 170 tysięcy par butów wyprodukowanych w lokalnych fabrykach. Zamiast krwawych porachunków na szczytach władzy, Kim po prostu zachwycał się sweterkami i półbutami.

Wyświetl ten post na Instagramie

Post udostępniony przez South Matters (@southmatters)

A może to dubler?

Oczywiście powrót Kima do żywych wywołuje w sieci równie dużo uśmieszków, co podejrzeń. Przecież nie pierwszy już raz dyktator znika na dłuższy czas z radarów, a media przypisują mu zawały, cukrzycę, wylewy i najgorsze choroby świata.

Zawsze jednak wraca, zazwyczaj z uśmiechem gospodarza doglądającego fabryki mydła czy plantacji kapusty. Wielu internautów do dziś poddaje jednak pod wątpliwość autentyczność tych relacji, sugerując, że komunistyczny reżim może dysponować całą armią sobowtórów "Umiłowanego Przywódcy". Czy ten uśmiechnięty, zadowolony z jakości butów Kim to na pewno oryginał? Pjongjang z pewnością nikomu takich dowodów nie przedstawi. A Wy jak sądzicie?

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze